Komunikaty NBP

NBP łagodzi skutki pandemii i utrzymuje stabilność polskiego pieniądza

Tekst Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego na łamach „Polskiego Kompasu 2020”

NBP aktywnie wspiera polską gospodarkę w czasie pandemii

Narodowy Bank Polski podjął działania zdecydowane i wyprzedzające, wspomagając przy tym działania osłonowe rządu wobec pandemii. Dzięki temu udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza. Jednocześnie na tle innych gospodarek perspektywy polskiej gospodarki wyglądają bardzo dobrze.

Mervyn King, niegdyś prezes Banku Anglii, w 2000 r. powiedział, że banki centralne powinny prowadzić politykę pieniężną w sposób „nudny”. Mówiąc to, miał na myśli, że polityka pieniężna – aby najlepiej służyć utrzymaniu stabilności makroekonomicznej i niskiej inflacji – powinna być prowadzona w oparciu o znane i sprawdzone reguły oraz przy użyciu standardowych instrumentów.

Doświadczenia Narodowego Banku Polskiego sprzed pandemii potwierdzają, że prowadzenie konwencjonalnej i konserwatywnej polityki pieniężnej jest skutecznym sposobem realizacji celów banku centralnego w normalnych czasach. Przed wybuchem pandemii NBP przez pięć lat utrzymywał stopę referencyjną na stabilnym poziomie 1,5 proc., co pozwalało inflacji kształtować się w pobliżu celu inflacyjnego NBP oraz utrzymywać szybki, ale zrównoważony wzrost gospodarczy. Dzięki temu wzrost w Polsce był oparty na solidnych fundamentach, a polska gospodarka była dobrze przygotowana na nadejście trudniejszych czasów.

Bezprecedensowy charakter wydarzeń w I połowie 2020 r., związanych z pandemią COVID-19, wymagał jednak od NBP sięgnięcia po dotychczas niestosowane przez polski bank centralny, choć stosowane przez inne banki po globalnym kryzysie finansowym, narzędzia polityki pieniężnej. Wybuch pandemii COVID-19 doprowadził bowiem do największej globalnej recesji od wielu dekad oraz wyraźnego ograniczenia aktywności gospodarczej w Polsce, co stwarzało również ryzyko zmniejszenia się inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w kolejnych latach. Dlatego NBP musiał stanąć na pierwszej linii frontu w walce o ograniczenie negatywnych skutków gospodarczych pandemii.

U progu pandemii, tj. w połowie marca, nikt nie dysponował jeszcze danymi pokazującymi jej wpływ na gospodarkę. Jednak można było się spodziewać, że pandemia uderzy w polskie przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe przez bezpośrednie restrykcje w funkcjonowaniu części branż i sektorów (m.in. gastronomii, edukacji, kultury, transportu czy turystyki), silny wzrost niepewności oraz spadek dochodów w gospodarce, a także wyraźne zmniejszenie popytu zagranicznego na polskie towary i usługi.

W efekcie można było oczekiwać, że bez odpowiednich działań osłonowych ze strony krajowej polityki gospodarczej nastąpi głęboka recesja, fala bankructw firm oraz silny wzrost bezrobocia. Z punktu widzenia banku centralnego, którego podstawowym ustawowym zadaniem jest utrzymanie stabilności cen, ważny był wzrost ryzyka spadku inflacji poniżej celu inflacyjnego w średnim okresie, związany z potencjalnie głęboką recesją, a potem jej wtórnymi skutkami.

Dlatego najważniejszym wyzwaniem dla NBP stało się szybkie podjęcie działań, tak aby złagodzić negatywne konsekwencje gospodarcze pandemii, a jednocześnie nie dopuścić do ich utrwalenia i stworzyć warunki do szybkiego ożywienia aktywności gospodarczej w kolejnych kwartałach. Kluczowe stało się przy tym na początku utrzymanie płynności w przejściowo „zamrożonej” gospodarce. Ze względu na restrykcje w prowadzeniu działalności gospodarczej i silne ograniczenie popytu wiele przedsiębiorstw mogło utracić płynność, a przez to stanąć przed koniecznością zaprzestania działalności i zwolnień pracowników, co jeszcze bardziej pogłębiałoby spadek dochodów w gospodarce i ograniczałoby popyt. W takim przypadku polska gospodarka po jej „odmrożeniu” nie mogłaby prędko wrócić na wcześniejsze tory szybkiego wzrostu.

Wobec powyższego Narodowy Bank Polski – jako jeden z pierwszych banków centralnych w Europie – wyprzedzająco zareagował na spodziewane pogorszenie sytuacji gospodarczej i już w połowie marca podjął zdecydowane działania mające na celu poluzowanie polityki pieniężnej i złagodzenie kryzysu. Po pierwsze, od 17 marca Rada Polityki Pieniężnej trzykrotnie obniżyła stopę referencyjną NBP, łącznie o 1,4 pkt proc., do poziomu 0,10 proc. Po drugie, NBP uruchomił strukturalne operacje otwartego rynku polegające na skupie skarbowych papierów wartościowych i dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa na rynku wtórnym. Po trzecie, w marcu Rada podjęła decyzję o obniżeniu podstawowej stopy rezerwy obowiązkowej o 3 punkty procentowe, do poziomu 0,5 proc., a jednocześnie Komitet Stabilności Finansowej zarekomendował zniesienie trzyprocentowego bufora ryzyka systemowego dla banków.

Powyższe działania NBP miały wspólny mianownik, jakim było wsparcie polskich przedsiębiorców i gospodarstw domowych w kryzysie. Poprzez te działania NBP ograniczył ryzyko spadku inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w średnim okresie. Można wymienić przy tym trzy główne kanały oddziaływania polityki pieniężnej NBP na polską gospodarkę.

Po pierwsze, poluzowanie polityki pieniężnej NBP przyczyniło się do obniżenia oprocentowania kredytów zaciągniętych przez gospodarstwa domowe oraz przedsiębiorstwa, a przez to rat płaconych od udzielonych kredytów. Można szacować, że obniżenie stóp procentowych NBP od marca br. przyczyni się do zmniejszenia kosztów obciążeń gospodarstw domowych i przedsiębiorstw z tytułu odsetek od zaciągniętych kredytów o prawie 7 mld zł w skali roku. Jest to istotne wsparcie sytuacji finansowej i nastrojów zadłużonych podmiotów gospodarczych.

Po drugie, poluzowanie polityki pieniężnej przez NBP umożliwiło sprawną realizację i finansowanie rządowych działań osłonowych, dzięki którym polskie rodziny i przedsiębiorcy otrzymali bezpośrednie wsparcie finansowe. Prowadzony przez NBP skup aktywów – do końca sierpnia 2020 r. NBP zakupił papiery wartościowe o wartości nominalnej 103,3 mld zł – pozwolił utrzymać płynność rynku obligacji, a w konsekwencji ułatwił plasowanie na nim dodatkowych emisji przez Ministerstwo Finansów, Bank Gospodarstwa Krajowego i Polski Fundusz Rozwoju. Jednocześnie koszt finansowania rządowych działań osłonowych zostały skutecznie ograniczone, bowiem nastąpił istotny spadek rentowności obligacji skarbowych. Będzie to skutkować istotnie niższymi kosztami obsługi długu publicznego.

Po trzecie, kroki podjęte przez NBP, w tym skup obligacji skarbowych i obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej banków, wraz z rekomendacją Komitetu Stabilności Finansowej dotyczącą zniesienia trzyprocentowego bufora ryzyka systemowego przyczyniły się do istotnego zwiększenia możliwości prowadzenia akcji kredytowej przez banki. W rezultacie bankom obecnie nie brakuje płynnych środków ani kapitału, by zapewnić polskim przedsiębiorcom i gospodarstwom domowym dostęp do kredytu. Dodatkowo NBP wprowadził dla banków możliwość skorzystania z kredytu wekslowego, w którego ramach banki mogą pozyskać bardzo tanie refinansowanie kredytów udzielanych przedsiębiorcom.

NBP podjął zatem działania zdecydowane i wyprzedzające, wspomagając przy tym działania osłonowe rządu wobec pandemii. Dzięki temu udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza dla polskiej gospodarki. Jednocześnie na tle innych gospodarek perspektywy polskiej gospodarki wyglądają bardzo dobrze. To oczywiście zasługa nie tylko reakcji banku centralnego i rządu na pandemię, lecz także silnych fundamentów polskiej gospodarki zbudowanych w latach przed pandemią, a przede wszystkim – przedsiębiorczości i pracowitości Polaków.

Na koniec należy podkreślić, że właściwa reakcja banku centralnego na obecny szok gospodarczy nie byłaby możliwa, gdyby Polska obecnie znajdowała się w strefie euro. W takim przypadku warunki monetarne w Polsce byłyby kształtowane przez decyzje Europejskiego Banku Centralnego, podejmowane de facto na podstawie sytuacji w największych gospodarkach strefy euro. W efekcie reakcja polityki pieniężnej nie byłaby w pełni dostosowana, co do skali i czasu jej wprowadzenia, do krajowych procesów makroekonomicznych.

Ostatnie dane z polskiej gospodarki pozwalają patrzeć w przyszłość z ostrożnym optymizmem. Wskazują one, że powrót polskiej gospodarki do wzrostu może być szybszy, niż wcześniej sądzono. Jednocześnie prognozy mówią, że Polska w 2020 r. ma szansę osiągnąć najlepsze wyniki gospodarcze w Europie przy inflacji utrzymującej się na poziomie zgodnym z celem inflacyjnym NBP. Wystawia to bardzo dobre świadectwo działaniom antykryzysowym Narodowego Banku Polskiego.

Jednak to oczywiście nie koniec walki z gospodarczymi konsekwencjami pandemii. Rekonwalescencja gospodarki i jej dojście do pełnego zdrowia zapewne zajmą jeszcze trochę czasu. Dlatego NBP pozostaje gotowy do podejmowania dalszych działań antykryzysowych, jeśli realizacja zadań banku centralnego oraz polska gospodarka będą tego wymagać.

Niezależnie od tego, jak rozwinie się dalsza sytuacja gospodarcza, wszystkich przedsiębiorców oraz polskie rodziny mogę zapewnić, że NBP będzie dalej utrzymywał stabilności cen i wspierał zrównoważony wzrost gospodarczy, a przez to kładł fundamenty pod utrzymanie polskiego sukcesu gospodarczego.

Tekst został opublikowany w szóstej edycji „Polskiego Kompasu” – rocznika wydawanego przez redakcję miesięcznika „Gazeta Bankowa”.

Wywiad z Prezesem NBP prof. Adamem Glapińskim w kwartalniku „Apostoł Miłosierdzia Bożego”

Trzeba służyć najwyższym wartościom

O Bożej i ludzkiej ekonomii, instytucji banku i pomnażaniu talentów
z prof. Glapińskim, prezesem Narodowego Banku Polskiego,
rozmawia ks. Jarosław Rodzik SAC

Panie Prezesie! Księża na ambonie chcąc zachęcić wiernych do większej troski o zbawienie czasami mówią o różnicy pomiędzy ekonomią Bożą a ludzką. Jak to właściwie jest – która jest ważniejsza?

Bardzo ważne pytanie. Trzeba jednak uznać, że to pojęcia nieporównywalne. Ekonomia Boża rządzi się prawami, które znane są Bogu, choć człowiek powinien się starać je poznać i zrozumieć. Przypowieść o panu i robotnikach najętych do winnicy to jedna z tych opowieści, które mogą przybliżać pojęcie ekonomii Bożej. Każdy z robotników otrzymał taką sama zapłatę niezależnie od czasu jaki poświęcił na pracę. W ekonomii ludzkiej domagalibyśmy się rozróżnienia. Najprościej jednak odpowiedzieć, że ekonomia Boża zobowiązuje człowieka do pracy nad sobą.

Wprowadziłbym jeszcze takie dodatkowe rozróżnienie prywatnej ekonomii, rozumianej jako znalezienie swojej właściwej drogi w życiu. Najpierw powinniśmy znaleźć w sobie cechy własnego powołania. Odpowiedzieć na pytanie, co powinienem najlepiej robić dla dobra innych. To jest droga do ekonomii Bożej. Ekonomia Boża kieruje się innymi prawami niż ludzka. Jako nauczyciel akademicki i profesor ekonomii zawsze szukałem w nauce, literaturze i kulturze śladów tego wyjątkowego powołania. Co prawda żartuję czasem, że na ekonomię trafiłem przez przypadek, ale w rzeczywistości te studia mnie zafascynowały także z tego względu, że pozwalały lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące ludzkimi decyzjami.

Pytanie to ma „drugie dno” – różnica między ojczyzną doczesną a wieczną. Św. Paweł w swoim wykładzie o rzeczach ostatecznych w Liście do Filipian 3, 1-4,1 mówi: „nasza ojczyzna jest w niebie”. Jest to trochę postawienie sprawy na ostrzu noża…

Jako osoba wierząca uznaję, że każde działanie człowieka powinno być skierowane na potwierdzenie tych słów: „nasza ojczyzna jest w niebie”. A to oznacza, że trzeba służyć najwyższym wartościom. W prostym przełożeniu na codzienność oznacza to wspomnianą w poprzedniej odpowiedzi pracę nad sobą dla dobra wspólnego.

W podręcznikach do ekonomii nie uświadczymy pojęć takich jak grzech pierworodny, ludzki egoizm. Tymczasem one bezpośrednio wiążą się z naszym myśleniem i działaniem. Niemalże definiują ludzką istotę. Co (albo kto) według Pana Profesora sprawia, że boimy się konfrontacji z tymi terminami nie tylko w refleksji naukowej, ale również w debacie publicznej?

Grzech pierworodny w znaczeniu teologicznym faktycznie raczej nie występuje w pracach ekonomistów, choć już w znaczeniu metaforycznym w opisach błędów w zarządzaniu finansami pewnie takie określenie znajdziemy. Drugie pojęcie, czyli „egoizm” jest już znane w ekonomii, choć nie zawsze tak nazywane. Gdybyśmy przyjrzeli się na przykład praktykom, które nacisk kładą na maksymalizację zysku kosztem dobra wspólnego, to przy pewnych założeniach doszlibyśmy do pojęcia egoizmu. Obawy, by unikać pojęć wyrazistych z zakresu etyki mogą mieć swoje źródło między innymi w wąskiej specjalizacji wielu dziedzin. Trzeba pamiętać, że żyjemy w czasach, w których wiele pojęć próbuje się definiować na nowo. Ekonomia jako nauka społeczna skupia się najpierw na mechanizmach, prezentuje zależności, sięga po statystykę, a dopiero potem pojawiają się różnice interpretacyjne, w których możemy używać pojęć z zakresu etyki czy moralności.

Zanim przejdziemy do instytucji jaką jest bank, jeszcze jeden obraz ewangeliczny. Jezus w przypowieści o nierozsądnym bogaczu (Łk 12. 13-21) opisuje człowieka, który nie potrafi się dzielić z bliźnim, tylko troszczy się o swoje doczesne spichlerze. Krytykuje postawę gromadzenia na zapas, samozadowolenia, braku wrażliwości na potrzeby bliźniego, niemyślenia o sądzie ostatecznym. Jak pogodzić troskę o ziemskie spichlerze, z koniecznością inwestowania w te niebieskie?

To kolejne ważne pytanie, które ma oczywiście głęboki sens teologiczny skłaniający człowieka do myślenia i działania w kontekście nie tylko swojego doczesnego życia. Gdyby spojrzeć na przypowieść w rozumieniu bliskich mi zasad ekonomii, to powinniśmy owszem pomnażać dobra, dbać o gospodarkę i umieć wykorzystać szanse rozwoju. Ważne jednak, by nie zatracić szerszej perspektywy i, jak to się mówi w prognozach ekonomicznych, pamiętać o „dalszym horyzoncie”. Przyszłe pokolenia rozliczą nas na ziemski sposób z tej troski o przyszłość, a Bóg oceni naszą prace wg swojej miary świadczonego dobra.

Bank to instytucja z długą tradycją. Początek renesansu, XIV wiek, Włochy. Chociaż są wzmianki mówiące, że już w 1156 roku zaczął działać rodzinny bank wenecki. Jak wytłumaczyć fenomen gromadzenia się ówczesnych kupców, przedsiębiorców i zwykłych ludzi wokół tak nowatorskiej formy zarządzania majątkiem i pomnażania go?

Pragnienie gromadzenia oraz powiększania kapitału ma równie długą tradycję co ludzka cywilizacja. Już w starożytności, jeszcze w czasach, gdy nie posługiwano się pieniądzem monetarnym, istniała potrzeba tworzenia instytucji finansowych umożliwiających bezpieczne przechowywanie towarów i kosztowności. Ciekawym przykładem jest starożytny Egipt, gdzie długo funkcjonowała sieć państwowych banków zbożowych, w których deponowano oraz rozdysponowywano ziarno, czyli towar o strategicznym znaczeniu dla egipskiej gospodarki, w którym wypłacano również wynagrodzenie za pracę.

Epoka średniowiecza trwała przez około tysiąc lat, w związku z czym nie była ona jednolita pod względem gospodarczym. Po upadku cesarstwa zachodniorzymskiego w 476 r. w znacznej części Europy nastąpił regres ekonomiczny. Wyraźnie stracił na znaczeniu handel dalekosiężny, powrócono częściowo do gospodarki naturalnej, czyli takiej, w której nie ma potrzeby używania pieniądza monetarnego. Takie warunki nie sprzyjały rozwojowi bankowości.

Stopniowo jednak państwa Europy odbudowywały relacje handlowe o charakterze międzynarodowym. Ważnymi ośrodkami gospodarczymi począwszy od XI w. stały się między innymi miasta włoskie, które przeżywały szybki rozwój dzięki handlowi śródziemnomorskiemu. Korzystali na tym kupcy, którzy zaliczali się do finansowej elity średniowiecznego społeczeństwa. Dysponowali oni pokaźnymi sumami pieniędzy, które pozwoliły na zajęcie się bardziej zorganizowaną działalnością finansową. Zakładali oni prywatne domy bankowe, z których niektóre operowały w wielu państwach równocześnie. Był to bardzo dochodowy interes. Jednak dla ówczesnych kupców równie istotne co zysk z działalności było bezpieczeństwo. Rozwój bankowości umożliwił bezgotówkowe rozliczanie dużych transakcji, bez konieczności fizycznego transportu monet na duże dystanse. Stanowiło to bardzo istotną innowację. Europa wkraczając w okres nowożytny dysponowała już dosyć rozbudowaną infrastrukturą finansową, z której stopniowo zaczęły wyłaniać się takie formy bankowości, które funkcjonują aż do dzisiaj.

Ciekawa jest również etymologia słowa „bank”. Pochodzi ono od francuskiego banque i włoskiego banco oznaczającego ławę, stół albo kontuar, przy którym pracowali włoscy handlarze-złotnicy zajmujący się przekazywaniem monet kruszcowych od jednych klientów do drugich. Czy można postawić tezę, że spoiwem tych transakcji było wzajemne zaufanie?

Patrząc z perspektywy historycznej można powiedzieć, że już w starożytnej Mezopotamii posługiwano się uproszczonym mechanizmem kredytu (działalnością quasi-bankową). Pierwsze instytucje, przypominające dzisiejsze banki – przyjmujące depozyty i oferujące kredyty – działały i rozwijały się dynamicznie w starożytnych cywilizacjach Babilonii, Grecji i Rzymu. Wraz z upadkiem kultury klasycznej banki odeszły w zapomnienie, ale ich idea na nowo rozkwitła w średniowieczu. Rozwój średniowiecznego systemu pieniężno-towarowego sprawił, że funkcje banków zaczęli pełnić bogatsi kupcy, którzy nie chcąc ryzykować udziału w niebezpiecznych wyprawach handlowych, pomnażali swój majątek, pożyczając pieniądze innym, a równocześnie pobierając za tę usługę bardzo wysoki procent. Wraz z rozszerzeniem handlu i koniecznością wymiany pieniędzy, rolę średniowiecznych kantorów zaczęli pełnić handlarze pieniędzmi i złotnicy, którzy dodatkowo oferowali usługę rozliczeń w ramach polecenia zapłaty, czyli wypłaty pieniędzy osobie trzeciej. Pieniądz nieuchronnie stał się spoiwem budującym relację między kredytodawcą a kredytobiorcą, między bankiem a klientem. Siłą rzeczy relacja ta musiała się opierać na zaufaniu.

Instytucje najbardziej przypominające dzisiejsze banki powstały pod koniec XIV wieku w północnych Włoszech – Genui, Wenecji, Mediolanie. Podobnie jak wcześniejsi złotnicy i handlarze pieniędzmi, przyjmowały one depozyty, w zamian wystawiając weksle oraz oferowały pożyczki. Były już jednak zorganizowane w sieci i działały w różnych, nawet znacznie od siebie oddalonych miastach lub państwach. Tym samym banki tworzyły nową jakość relacji z kredytobiorcami i deponentami. Sieciowe powiązanie oznaczało, że klient, który zdeponował pieniądze np. w Genui, na podstawie otrzymanego weksla, mógł wypłacić pieniądze w Mediolanie, nie ryzykując potencjalnych zagrożeń czyhających na niego w podróży. Wystawiony przez bankierów dokument przedstawiał jednak wartość tylko wtedy, gdy klient miał opartą na zaufaniu pewność, że po jego okazaniu otrzyma z powrotem swoje pieniądze. Zdarzało się, że klienci demonstrowali „nadszarpnięte” zaufanie, demolując siedzibę danego banku, czyli np. łamiąc bankierską ławę, co było jednocześnie sygnałem ostrzegawczym dla innych klientów, że dany bank stracił płynność i wiarygodność. Te negatywne doświadczenia pozwoliły z czasem wypracować rozwiązania służące budowaniu i wzmacnianiu zaufania klientów do banków. Większe bezpieczeństwo obrotu bankowego zapewniać miały publiczne gwarancje udzielane tym instytucjom przez władze miasta, a później także przez państwo.

W 1790 roku warszawski bankier Jędrzej Kapostas publikuje dokument Planta ułożenia projektu Banku Narodowego. Niestety rozbiory uniemożliwiły rozwój tego projektu. Potem przychodzi rok 1916 i powstanie Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej i rok 1924 – powołanie do życia Banku Polskiego Spółka Akcyjna. Czy można powiedzieć, że te dwie instytucje dały początek systemowi bankowemu w odrodzonej Polsce?

Władze odrodzonego w listopadzie 1918 r. państwa polskiego musiały się zmierzyć z wieloma wyzwaniami – odbudową gospodarczą kraju, reformą finansów publicznych i opanowaniem chaosu walutowego. Polacy, żyjący przez ponad 100 lat w ramach trzech systemów ekonomicznych państw zaborczych, potrzebowali nowego, jednolitego ustroju pieniężnego, dobrze zorganizowanego aparatu skarbowego i bankowego oraz sprawnego obiegu – własnego – pieniądza. Nadzwyczaj trudna sytuacja gospodarcza państwa uniemożliwiała jednak szybką stabilizację systemu bankowego i finansowo-pieniężnego. Dlatego też rząd polski postanowił przejąć i utrzymać działalność, powołanej jeszcze przez okupacyjne władze niemieckie, Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej jako centralnej instytucji bankowo-emisyjnej i zapewnić jej sprawne funkcjonowanie do czasu uruchomienia Banku Polskiego SA - nowego polskiego banku centralnego.

Dzięki temu możliwe było również zapewnienie ciągłości instytucjonalnej i emisyjnej polskiego banku centralnego. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, władze państwa zdecydowały o ujednoliceniu obiegu pieniężnego w oparciu o markę polską, czyli walutę emitowaną przez PKKP. Jej tymczasowe obowiązywanie miało zapewnić niezbędny czas na przygotowanie pełnej reformy walutowej. W tym sensie działalność emisyjno-bankowa PKKP stanowiła swoisty pomost do pełnej odbudowy finansów państwa i etap na drodze do ustanowienia silnego, stabilnego systemu bankowego. Jego filarem był jednak dopiero Bank Polski SA, uruchomiony pod koniec kwietnia 1924 r., powołany w wyniku reformy walutowo-skarbowej Władysława Grabskiego. Miał on formę spółki akcyjnej o kapitale 100 mln zł, a jego akcje znalazły się w rękach osób prywatnych, przedsiębiorstw, różnych instytucji oraz banków. Skarb Państwa miał początkowo jedynie 1 proc., co czyniło ten bank instytucją w pełni niezależną od rządu. Spełniał on przede wszystkim funkcje banku emisyjnego i banku banków. Bank Polski SA niewątpliwie stanowił fundament systemu bankowego w odrodzonej Polsce i spełniał ważną rolę w walce o utrzymanie pozycji polskiej waluty. Stabilny złoty był z kolei jednym z kluczowych elementów suwerenności gospodarczej państwa.

Kończąc wątek historyczny chcę Pana Prezesa zapytać o Władysława Grabskiego i jego zasługi dla instytucji, którą Pan kieruje. Przywołuję tę postać, żeby pokazać, że można połączyć geniusz ludzki z troską o Rzeczpospolitą…

Władysław Grabski nie przez przypadek wymieniany jest w pierwszej kolejności jako postać symbolizująca gospodarczą odbudowę Polski po I wojnie światowej. Był on osobą, która nie tylko posiadała wszelkie kwalifikacje formalne do sprawowania najwyższych urzędów w państwie, ale również poprzez swoje działania dawała przykład prawdziwie propaństwowej postawy. Nie bał się brać osobistej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, bronił swoich poglądów niezależnie od okoliczności. Grabski wierzył, że przywrócenie silnej waluty narodowej o wielowiekowej tradycji miało stanowić coś więcej niż tylko działanie o charakterze symbolicznym. Odrodzony w 1924 r. złoty powinien być również ekonomiczną podstawą zaufania obywatela do państwa, nadzieją na pomyślny rozwój w kolejnych latach, co było szczególnie istotne w kontekście niedawnej hiperinflacji, która w 1923 r. skonsumowała markę polską oraz bardzo negatywnie wpłynęła na nastroje społeczne. Troska o stabilność nowej waluty stanowiła podstawowy cel Banku Polskiego SA, o którego powołanie tak bardzo zabiegał Grabski. Warto przypomnieć, że instytucja ta była bezpośrednim poprzednikiem Narodowego Banku Polskiego, zaś idee, które przyświecały jej działalności, znajdują również odzwierciedlenie w czasach bardziej nam współczesnych. Przeprowadzoną w Polsce w 1995 r. denominację można uznać za symboliczne odrodzenie polskiej waluty w warunkach gospodarki wolnorynkowej. W 1997 r. swój obecny kształt instytucjonalny zyskał Narodowy Bank Polski. Od tego czasu Polska odniosła wiele sukcesów gospodarczych, czemu sprzyjało funkcjonowanie stabilnego złotego. Władysław Grabski stwierdził kiedyś, że „podstawą zdrowego rozwoju życia gospodarczego oraz siły finansowania państwa jest zdrowa i silna waluta”. Słowa te nie straciły na aktualności.

Na stronie internetowej NBP czytamy: „Narodowy Bank Polski (NBP) jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej. Wypełnia zadania określone w Konstytucji RP, ustawie o Narodowym Banku Polskim i ustawie Prawo bankowe”. Proszę naszym czytelnikom wyjaśnić te trochę skomplikowane zapisy.

Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym, mówiąc inaczej najważniejszym bankiem w Polsce. Nasza dewiza brzmi: „Dbamy o wartość pieniądza”. Wynika to z ustawowego zapisu, że podstawowym zadaniem NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen. Celem NBP jest ustabilizowanie inflacji na poziomie 2,5 proc. z dopuszczalnym przedziałem wahań +/- 1 punkt procentowy. Jest to zgodne z opracowaną przez Radę Polityki Pieniężnej Strategią Polityki Pieniężnej po 2003 roku Odpowiadamy za stabilność narodowego pieniądza, polskiego złotego. Zarządzamy rezerwami dewizowymi i dzięki temu zapewniamy odpowiedni poziom bezpieczeństwa finansowego państwa. Jesteśmy bankiem emisyjnym złotego, więc zabezpieczamy płynność obrotu gotówkowego. Ważnym celem NBP jest także dbałość o stabilność systemu finansowego. Dbamy o płynność, sprawność i bezpieczeństwo systemu płatniczego. Upowszechniamy także wiedzę ekonomiczną. Wokół tych celów skupia się praca analityków i ekspertów zatrudnionych w NBP.

Na cytowanej już stronie NBP znajdujemy jeszcze jeden zapis: „NBP pełni trzy podstawowe funkcje: banku emisyjnego, banku banków oraz centralnego banku państwa”. Ustawodawca nadaje tej instytucji ogromny obszar niezależności. Jakie racje przemawiają za taką konstrukcją prawną tych zapisów?

Warto zacytować fragment ustawy o Narodowym Banku Polskim: „Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP”.W tym zdaniu zawiera się główny cel: „utrzymanie stabilnego poziomu cen”, ale także odpowiedzialność za nasze państwo: „przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu” oraz istotne rozgraniczenie, że wspieranie nie może ograniczać celu. To niezwykle ważne, by nasz pieniądz narodowy – złoty - miał wartość. Pamiętajmy, że niezależność banku centralnego jest raczej ogromnym zobowiązaniem wobec państwa, wobec obywateli, a nie, jak można by naiwnie sądzić, jakimś nieograniczonym przywilejem. Państwo może się dobrze rozwijać, jeżeli ma sprawnie działający niezależny bank centralny.

Chcę zapytać Pana Prezesa o rolę państwa w życiu gospodarczym. Jak pogodzić dwa klasyczne podejścia do tej kwestii – interwencjonizm państwowy (twórca John Maynard Keynes) i podejście wolnorynkowe, liberalne (Friedrich August von Hayek czy Ludwig von Mises). Czy istnieje skuteczna, trzecia droga?

Jak to często bywa w tego rodzaju debatach, prawda leży po środku. Z jednej strony doświadczenia socjalizmu wyraźnie pokazały, że nadmierna ingerencja państwa w gospodarkę przynosi marne skutki. Z drugiej strony na próżno szukać państwa, które oparłoby swoją gospodarkę wyłącznie na mechanizmach rynkowych. Nie ma więc wątpliwości, że odpowiedniego rozwiązania należy szukać gdzieś pomiędzy tymi skrajnymi opcjami, a działanie wolnego rynku musi zostać uzupełnione odpowiednio prowadzoną polityką gospodarczą państwa. Przy czym w kwestii tego, jaki powinien to być zakres nie ma konsensusu. Poszczególne kraje różnią się istotnie obszarami, w których aktywnie działa państwo, co znajduje odzwierciedlenie w znacznym zróżnicowaniu skali wydatków publicznych. Przykładowo w takich krajach jak Chile, Korea Południowa czy Szwajcaria, gdzie systemy emerytalny, ochrony zdrowia i edukacji posiadają znaczny komponent prywatny, wydatki państwa są wyraźnie niższe niż we Francji, Finlandii i Belgii, gdzie usługi te finansowane są głównie ze środków publicznych.

Mimo różnych poglądów na temat pożądanej skali interwencjonizmu, w pewnych przypadkach nie ma wątpliwości, że polityka gospodarcza powinna reagować. Takim przypadkiem jest z pewnością obecna sytuacja spowodowana pandemią COVID-19. W obecnych uwarunkowaniach interwencja ze strony polityki gospodarczej była konieczna, by złagodzić wpływ pandemii na sytuację finansową przedsiębiorstw i – w efekcie – na rynek pracy. Mówię to, mimo że co do zasady jestem przeciwnikiem ratowania nierentownych przedsiębiorstw przez państwo. W normalnych warunkach takie działania ograniczają bowiem bodźce do zwiększania efektywności gospodarowania i blokują przepływ zasobów w gospodarce. Jednak w obecnej sytuacji silne wsparcie ze strony państwa było w pełni uzasadnione. W tym kryzysie, ze względu na zamrożenie całych sektorów działalności, zagrożone bankructwem były bowiem nawet dobre firmy. A upadek wielu firm miałby dramatyczne skutki – obniżyłby potencjał gospodarczy na lata i doprowadził do długotrwałego wzrostu bezrobocia. Dlatego konieczne było wsparcie przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, przede wszystkim poprzez politykę fiskalną. I rządy, które posiadały odpowiednią przestrzeń fiskalną, takiego wsparcia udzieliły. Jednocześnie w bezprecedensowy sposób poluzowano również politykę pieniężną – praktycznie wszystkie banki centralne obniżyły stopy procentowe, wiele z nich w pobliże zera. Wiele banków centralnych uruchomiło również programy skupu aktywów i inne operacje zasilające w płynność. Poluzowanie polityki pieniężnej było także bardzo ważnym działaniem mającym na celu ochronę gospodarki przed kryzysem.

Jednym z głównych obszarów działania NBP są działania na rzecz stabilności krajowego systemu finansowego. Na ile skutecznie, w okresie pandemii koronawirusa i turbulencji na rynkach giełdowych, udaje się panować nad tymi procesami?

Wpływ pandemii na sektor bankowy należy rozpatrywać w krótkim i średnim terminie. W krótkim horyzoncie kluczową kwestią było utrzymanie ciągłego i niezakłóconego dostępu społeczeństwa i podmiotów gospodarczych do rozliczeń pieniężnych, tak gotówkowych, jak i bezgotówkowych i minimalizacja ryzyka wystąpienia problemów płynnościowych w sektorze bankowym. Ten etap mamy już za sobą i mogę z satysfakcją stwierdzić, że sprostaliśmy temu zadaniu z powodzeniem. Jak pamiętamy, popyt na gotówkę wzrósł bezprecedensowo, od początku roku do dziś o około 60 mld zł, czyli o ponad 1/4. Ale dzięki zapewnieniu odpowiedniej podaży banknotów, był on w pełni i na czas zaspokojony.

NBP zagwarantował także odpowiednią płynność banków, tak aby rozliczenia bezgotówkowe również odbywały się płynnie— poprzez operacje repo, obniżkę stopy rezerwy obowiązkowej i skup obligacji na rynku wtórnym. Umożliwiliśmy także bankom refinansowanie kredytów dla przedsiębiorstw wprowadzając tzw. „kredyt wekslowy”. Banki uzyskały więc możliwość pozyskania dodatkowej płynności, co samo w sobie miało efekt psychologiczny i przyczyniło się do spadku niepewności. Sytuacja płynnościowa banków jest zresztą bardzo dobra, więc w praktyce nie ma potrzeby do używania niektórych instrumentów, które oferujemy.

W średnim okresie wyzwaniem będzie poradzenie sobie przez banki z wyższymi kosztami ryzyka kredytowego oraz utrzymanie kreacji kredytu dla gospodarki. Podejmując decyzje o obniżce stóp procentowych łącznie o 1,4 pkt. proc., Rada Polityki Pieniężnej miała na uwadze również ten aspekt. Obniżenie stóp procentowych przez NBP, wraz z pozostałymi działaniami osłonowymi wprowadzonymi przez instytucje publiczne, istotnie ograniczyło zagrożenie dla sytuacji kredytobiorców i tym samym oddziałuje w kierunku relatywnej poprawy spłacalności kredytów. Same banki zdają się nie doceniać tego aspektu decyzji o obniżce ceny pieniądza przez NBP, koncentrując się na wpływie na ich marże odsetkowe. Obawiam się, że świadczy to o krótkowzroczności tych ocen. Wraz z upływem czasu znaczenie ryzyka kredytowego i koszty w nim związane będą rosły, a tym samym wszelkie działania zmierzające do ograniczenia tych kosztów będę przez banki stopniowo doceniane. W efekcie, ocenią one saldo wpływu obniżki stóp procentowych na ich sytuację jako dodanie.

Chciałbym również przypomnieć o tym, że jako Przewodniczący Komitetu Stabilności Finansowej w formule makroostrożnościowej (KSF-M) zainicjowałem zniesienie tzw. bufora ryzyka systemowego wynoszącego 3 proc., co „uwolniło” około 30 mld zł kapitałów dla banków. Jest to ogromna poduszka bezpieczeństwa, która może być użyta przez banki na absorpcję ewentualnych strat oraz kredytowanie gospodarki. Rekomendowaliśmy również obniżenie wag ryzyka dla niektórych kredytów dla przedsiębiorstw tak, aby stymulować kredytowanie. Dzięki temu nie ma ograniczeń po stronie kapitałowej dla prowadzenia akcji kredytowej.

Jako bank centralny ograniczyliśmy więc ryzyko dla stabilności finansowej, zarówno od strony płynności i kapitałów sektora bankowego, jak i sytuacji kredytobiorców, czy szerzej wzrostu gospodarczego. Działania zostały podjęte szybko, sprawnie i w znacznie skali. Można powiedzieć, że teraz piłeczka jest po stronie banków, i liczę, że przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, nie będą nadmiernie ograniczać kredytowania sfery realnej.

Mało naukowo, ale bardzo egzystencjalnie brzmi polskie przysłowie bliższa ciału koszula niż sukmana. Przytaczam je, żeby zapytać: czy nasza gospodarka przetrzyma czas kryzysu, w który nieubłaganie wchodzimy?

Z pewnością pandemia COVID-19 stanowi jedno z największych wyzwań przed jakimi stanęła gospodarka światowa w ostatnich dekadach. Po pierwsze dlatego, że mieliśmy do czynienia z nagłym zamrożeniem części aktywności w wielu gospodarkach jednocześnie. Po drugie wywołało to bezprecedensowy wzrost niepewności, co wraz z wprowadzonymi restrykcjami doprowadziło do gwałtownego załamania koniunktury. Wreszcie trudno było przewidzieć dalszy rozwój pandemii oraz jej wpływ na zachowania konsumentów i przedsiębiorstw.

Szczęśliwie Polska była dobrze przygotowana na obecne wyzwania. Nasza gospodarka charakteryzuje się bowiem wysoką elastycznością oraz silnym duchem przedsiębiorczości, co znajduje odzwierciedlenie między innymi w zdolności polskich firm do adaptacji do zmieniających się uwarunkowań. Ponadto nie jesteśmy tak uzależnieni od sektora turystycznego, jak niektóre kraje europejskie i mamy zdywersyfikowaną strukturę gospodarki. Nasza gospodarka weszła w okres pandemii z relatywnie szybkim wzrostem gospodarczym, ale bez istotnych nierównowag makroekonomicznych. Mieliśmy bowiem niskie bezrobocie, nadwyżkę w handlu zagranicznym oraz niski deficyt sektora finansów publicznych. Dzięki temu państwo było w stanie podjąć zdecydowane działania, które ograniczyły negatywny wpływ pandemii na polską gospodarkę. Wprowadzano program stymulacji fiskalnej o znacznej skali, nakierowany na wsparcie sytuacji finansowej przedsiębiorstw i ochronę miejsc pracy. Jednocześnie NBP poluzował politykę pieniężną, co poprawiło sytuację finansową zadłużonych podmiotów oraz wspiera powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu.

Ostatnie dane pokazują, że podjęte działania były skuteczne, a najgorsze już za nami. Relatywnie niewielki wzrost bezrobocia, a także odbicie produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej sugerują, że polska gospodarka szybko odrabia straty. Oczywiście efekty pandemii będą jeszcze przez jakiś czas odciskać swe piętno na gospodarce, ale nie mam wątpliwości, że wyjdziemy z pandemicznego szoku mocniejsi niż wiele innych krajów.

Na cytowanej już stronie NBP czytamy: „Prezes NBP jest powoływany przez Sejm na wniosek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na 6-letnią kadencję. Jest odpowiedzialny za organizację i funkcjonowanie Narodowego Banku Polskiego”. Z jednej strony komfort niezależności, z drugiej ogromna skala wyzwań…

Niezależność jest przypisana do instytucji, do banku centralnego nie do osoby. Jako prezes NBP mam świadomość wyzwań i odpowiedzialności. Kieruję NBP od 2016 r., wcześniej byłem członkiem Rady Polityki Pieniężnej, znałem bank także za prezesury śp. Sławomira Skrzypka. Kierowanie tak istotną, mającą umocowanie w Konstytucji RP instytucją, wymaga pokory. Nie można też zapominać, że NBP to ludzie, którzy pracują tu na rzecz państwa. To wysokiej klasy specjaliści i dzięki temu łatwiej sprostać licznym wyzwaniom.

Zakończmy akcentem ewangelicznym i przypowieścią Jezusa o talentach (Mt 25, 14-30). Jest to przypowieść o człowieku, który wybierając się w podróż przywołał sługi i przekazał im swój majątek. Krytyka Jezusa dosięga leniów i cwaniaków, pochwała odważnych i kreatywnych. Każdy z nas jest tym sługą, którego Bóg szczodrze obdarowuje. Proszę Pana Prezesa, żeby zachęcił naszych czytelników do pomnażania swoich talentów…

To jedna z przypowieści, która może być w pierwszej warstwie odczytywana także w kontekście ekonomii i bankowości. Wymieniony talent jest przecież walutą, a wspomniany pan przekazuje przed podróżą swoje pieniądze sługom w przekonaniu, że pieniądze nie tylko będą u nich bezpieczne, ale także przyniosą należny zysk. To takie myślenie inwestycyjne. Tak jest w przypadku pierwszego i drugiego sługi. Oni pomnożyli majątek swojego pana i za to są nagrodzeni. Trzeci zakopał otrzymane pieniądze i co prawda zwrócił je swojemu panu, ale bez wspomnianego oczekiwanego zysku. Za takie postępowanie czeka go niestety kara. Co zatem powinien zrobić? Odwołajmy się do cytatu: „Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność” Gdyby nadal utrzymać tę „finansową” interpretację przypowieści, to moglibyśmy uznać, że jednym z zadań człowieka jest pomnażanie także swojego majątku. A nawet więcej korzystanie z banków. Pada przecież słowo „bankier”. Nie możemy jednak zapominać, że przypowieść odwołuje się do pojęć, które są dobrze przez słuchaczy rozumiane oraz oddziałują na wyobraźnię, ale sens słów Pana Jezusa jest przecież dużo głębszy. Powinniśmy tu pamiętać o wspomnianym już pojęciu Bożej ekonomii, która rządzi się innymi prawami.

Przypowieść o talentach jest często odczytywana jako zobowiązanie człowieka do rozwijania w sobie umiejętności. W pewnym sensie wpływa na to współczesne rozumienie słowa „talent” – w języku polskim oczywiście. W kontekście bankowości należy zwrócić uwagę na szeroki kontekst etyczny. Zaufanie pana do swoich sług. Odpowiedzialność dwóch za powierzone pieniądze i, jak przyjmujemy, właściwe nimi zarządzanie. Świadomość celów i wzajemnych oczekiwań. Dwaj słudzy doskonale to odczytali, trzeci nazwany „złym i gnuśnym” nie podjął żadnego wysiłku, ani pracy nad sobą.

A szerzej ujmując interpretację uważam, że zdecydowanie powinniśmy rozwijać nasze talenty. Żyjemy w społeczeństwie opartym na wiedzy, na sprawnościach rozwijanych dzięki nieustannemu doskonaleniu. Musimy jednak pamiętać, że rozwój, to nie tylko technologia. Bez głębokiego rozwoju duchowego, uświadomionych podstaw moralnych i etycznych nie jest możliwy długotrwały zrównoważony rozwój gospodarczy. Narodowy Bank Polski, którym kieruję od 2016 r. szczególna wagę przykłada do pomnażania wiedzy z zakresu ekonomii. Realizujemy wiele programów wspierających edukację z tego zakresu, wspieramy finansowo działania i projekty dla szkół, także wielu instytucji. Można by powiedzieć, że staramy się pomnażać te wspomniane talenty i w znaczeniu finansowym i rozwoju umiejętności. Wychodzimy z przekonania, że im więcej Polacy wiedzą o ekonomii, tym lepiej będzie się rozwijała Polska.

Dziękuję za rozmowę.

Tekst został opublikowany w kwartalniku „Apostoł Miłosierdzia Bożego” nr 4 (108) 2020 r.

„Gospodarka nadal potrzebuje wsparcia ze strony polityki pieniężnej NBP”, tekst Prezesa NBP dla „DGP”

„Gospodarka nadal potrzebuje wsparcia ze strony polityki pieniężnej NBP”

Pandemia mocno uderzyła w światową gospodarkę. Globalny PKB w II kwartale zmalał o blisko 9 proc. w ujęciu rocznym. Oznacza to prawie czterokrotnie większy spadek aktywności niż w szczycie kryzysu finansowego. Nasi główni partnerzy handlowi – kraje strefy euro i Wielka Brytania – zanotowały najgłębsze w historii spadki PKB, często przekraczające 10, a nawet 20 proc. Na szczęście w czerwcu i lipcu nastąpił wyraźny wzrost aktywności w wielu gospodarkach i poprawiły się nastroje. Sprzyjało temu znoszenie restrykcji, realizacja tzw. odłożonego popytu, a także programy fiskalne i silne poluzowanie polityki pieniężnej.

Sygnały ożywienia są przyjmowane z entuzjazmem, bo po bezprecedensowym szoku wszyscy szukają dobrych wieści. Patrząc jednak realistycznie, sytuacja wciąż nie wróciła do normalności, a pobudzenie trwale solidnego wzrostu na świecie zajmie wiele kwartałów. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze, utrzymuje się niepewność co do dalszego rozwoju pandemii i jej wpływu na gospodarkę. Liczba nowych zakażeń koronawirusem znowu szybko rośnie i w wielu krajach przekroczyła poziomy z marca lub kwietnia. Po drugie, europejskie rynki pracy zostały w dużej mierze zahibernowane przez programy rządowe i subsydia służące utrzymaniu miejsc zatrudnienia. W efekcie wzrosty bezrobocia w krajach UE były dotąd niewielkie. Jednak w średnim okresie programy pomocowe będą wygaszane, a rynki pracy będą musiały się dostosować do postpandemicznej rzeczywistości. Po trzecie, pandemia doprowadziła do głębokiego spadku handlu światowego, który nie został jeszcze odbudowany. Będzie to ograniczało skalę ożywienia w wielu gospodarkach, zwłaszcza w tych, w których motorem wzrostu był eksport. Po czwarte, kryzys pandemiczny pozostawi wiele gospodarek ze znacznie wyższym poziomem zadłużenia. Zaciągnięcie długu w celu finansowania programów osłonowych dla gospodarki to oczywiście dobra recepta na złagodzenie kryzysu. Jednak trzeba pamiętać, że choć wzrost zadłużenia pomaga przetrwać kryzys, to konieczność późniejszej konsolidacji fiskalnej i ograniczenia deficytów może być czynnikiem ograniczającym popyt.

Aktualne prognozy wskazują, że ożywienie gospodarki będzie postępowało, ale aktywność gospodarcza na świecie nieprędko powróci do poziomów sprzed pandemii. Według ocen instytucji międzynarodowych dopiero w 2022 r. PKB w największych gospodarkach osiągnie poziom zbliżony do obserwowanego przed COVID-19. Prognozuje się też, że inflacja w skali globalnej w najbliższych latach będzie niska. Zbyt niska inflacja, a nawet ryzyko pojawienia się tendencji deflacyjnych w sytuacji wyższego bezrobocia są dziś przedmiotem największych obaw banków centralnych. Z tego powodu praktycznie wszyscy zapowiadają kontynuację luźnej polityki pieniężnej przez dłuższy czas. Stopy procentowe są utrzymywane na poziomie zbliżonym do zera lub ujemne oraz prowadzony jest skup aktywów.

Banki centralne głównych gospodarek jasno wskazują, że będą dążyć do podwyższenia inflacji. Rezerwa Federalna USA, modyfikując strategię polityki pieniężnej, de facto podwyższyła swój cel inflacyjny na najbliższe lata. Decyzja Fed pokazuje po pierwsze, że nadmiernie niska inflacja lub deflacja są dziś poważniejszym zagrożeniem dla gospodarek niż wysoka inflacja, a po drugie, że Fed przez długi czas nie zamierza myśleć o zacieśnieniu polityki pieniężnej. W podobnym duchu wypowiada się Europejski Bank Centralny. To ważne uwarunkowania, które będą wyznaczać globalny poziom stóp procentowych w najbliższych latach.

W Polsce PKB w II kwartale spadł o 8,2 proc. w ujęciu rok do roku. Silnie obniżył się zarówno popyt krajowy, w tym konsumpcja prywatna i inwestycje, jak i eksport. Dane za czerwiec i lipiec pokazują, że w III kwartale duża część strat zostanie odrobiona. Jednocześnie tempo poprawy aktywności w kolejnych miesiącach może być jednak wolniejsze. Roczna dynamika sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej była w lipcu na plusie. Niestety pogłębił się spadek produkcji budowlano-montażowej, a w sierpniu pogorszyły się niektóre wskaźniki koniunktury i nastrojów. Oznacza to, że pandemia – pomimo zniesienia większości restrykcji – wciąż oddziałuje na nastroje gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Na rynku pracy widzimy wolniejszy wzrost płac, zmniejszenie liczby pracujących oraz wyższe bezrobocie. Bardzo cieszy to, że spadek zatrudnienia jest ograniczony, a wzrost bezrobocia relatywnie niewielki. Jest to w dużej mierze zasługa programów antykryzysowych i szybkiej reakcji ze strony polityki gospodarczej państwa. Jednocześnie dane potwierdziły oczekiwania, że w obliczu pandemii nastąpi spadek inflacji. W sierpniu roczny wskaźnik CPI obniżył się do 2,9 proc., a więc był niższy o 1,8 punktu proc. od szczytu z lutego.

Bieżąca inflacja jest zgodna z celem inflacyjnym NBP, który wynosi 2,5 proc. plus minus 1 punkt proc. Co ciekawe, analizując miesięczne zmiany wskaźnika CPI, widać, że od marca do sierpnia poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce się nie zmienił. Oznacza to, że od marca mieliśmy stagnację poziomu cen, choć statystyczne efekty wcześniejszych wzrostów wciąż podbijają dynamikę roczną. W przyszłym roku czeka nas prawdopodobnie dalszy spadek inflacji, co w obecnych uwarunkowaniach makroekonomicznych nie dziwi.

Bardzo istotne jest to, by ograniczyć ryzyko wpadnięcia przez gospodarkę w tendencje deflacyjne, które miałyby niekorzystne konsekwencje makroekonomiczne. Polska przeszła kilka lat temu przez okres deflacji, która wynikała nie ze spadku popytu, lecz korzystnego dla nas obniżenia cen surowców energetycznych, zwłaszcza ropy naftowej. Ten pozytywny szok podażowy wystąpił w czasie relatywnie dobrej koniunktury i obniżającego się bezrobocia. Tym razem jest inaczej, bo presja dezinflacyjna będzie efektem osłabionego popytu. Dlatego też w warunkach pokryzysowych deflacja lub trwale zbyt niska inflacja nie byłaby korzystna dla gospodarki i mogłaby przedłużyć okres powrotu do szybkiego wzrostu, w tym generować koszty makroekonomiczne w postaci wyższego bezrobocia. Po pierwsze, spadek cen – ograniczając dynamikę nominalnych dochodów firm – zwiększałby presję na cięcia kosztów firm, w tym zatrudnienia, przez co wtórnie generowałby także dalsze spadki popytu i ograniczał wzrost gospodarczy. Po drugie, poprzez ograniczenie dynamiki nominalnego PKB i wpływów podatkowych, zwiększałby presję na wzrost podatków lub redukcję wydatków publicznych. To także ograniczałoby wzrost zagregowanego popytu i jednocześnie utrudniało stabilizowanie poziomu długu publicznego.

W tym kontekście widać wyraźnie, że decyzje, które NBP podejmował od marca, były adekwatne do wyzwań, przed jakimi stanęła nasza gospodarka. Na silną recesję i oczekiwany spadek inflacji zareagowaliśmy zdecydowanym i szybkim poluzowaniem polityki pieniężnej. Obniżyliśmy stopy procentowe, w tym stopę referencyjną o 1,4 pkt proc. do poziomu 0,1 proc. Ponadto uruchomiliśmy skup na rynku wtórnym skarbowych papierów wartościowych i dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa. Dotychczas NBP nabył aktywa o wartości ponad 109 mld zł – licząc w cenach zakupu. W wyniku tych operacji istotnie wzrosła płynność sektora bankowego. Wraz z obniżkami stóp procentowych skup aktywów oddziaływał także w kierunku istotnego obniżenia rentowności obligacji, które spadły do historycznie niskich poziomów. Obniżona została też stopa rezerwy obowiązkowej, co dodatkowo zasiliło sektor bankowy w płynność. Wreszcie, NBP zaoferował bankom możliwość pozyskania środków w ramach operacji repo oraz refinansowania kredytów udzielonych przedsiębiorstwom w formie kredytu wekslowego.

Wszystkie te działania stanowiły silne wsparcie dla polskiej gospodarki, zarówno dla sektora prywatnego, jak i publicznego. Ich bezpośrednim skutkiem było znaczące obniżenie oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Skup aktywów zapewnił płynność na rynku dłużnych papierów wartościowych, umożliwiając szybkie i efektywne wdrożenie tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej. Zapewniliśmy też korzystne warunki finansowania zwiększonych wydatków sektora publicznego, ograniczając tym samym koszty interwencji fiskalnej dla podatnika. W sumie wszystkie powyższe działania ograniczają straty związane z pandemią i wspierają powrót polskiej gospodarki na ścieżkę wzrostu, a jednocześnie umożliwiają realizację średniookresowego celu inflacyjnego NBP.

I choć najgorsze już za nami, to w najbliższych kwartałach musimy nadal wspierać gospodarkę. Aktywność gospodarcza jest bowiem wciąż niższa od jej potencjału, bezrobocie wyższe niż przed kryzysem, a dalsze postępy w odbudowie koniunktury mogą być trudniejsze do osiągnięcia niż dotychczas. Ponadto stopniowo wygasać będą rządowe programy antykryzysowe, które podtrzymywały sytuację finansową wielu firm i gospodarstw domowych. Wreszcie utrzymuje się niepewność dotycząca dalszego rozwoju pandemii oraz sytuacji gospodarczej, a perspektywy inflacji wskazują na jej dalsze obniżenie. Z tego punktu widzenia widać wyraźnie, że polityka pieniężna musi pozostać akomodacyjna.

W tym kontekście warto odnieść się do niektórych komentarzy w odniesieniu do prowadzonej przez NBP polityki pieniężnej. Przedstawiciele sektora bankowego utyskują przede wszystkim na niższy niż przed pandemią poziom stóp procentowych NBP. Miałby on być szkodliwy dla gospodarki, gdyż rzekomo ogranicza podaż kredytu. Warto pamiętać, że choć niższe stopy krótkookresowo obniżają marże odsetkowe banków, to jednak ograniczają także ich straty kredytowe. Dzięki niższym stopom skala recesji będzie bowiem mniejsza, mniej będzie bankructw, a bezrobocie będzie niższe, przez co więcej kredytobiorców utrzyma zdolność do obsługi swego zadłużenia. Niższe raty kredytów oznaczają także, że gospodarstwa domowe będą mogły więcej przeznaczyć na realizację innych wydatków. Ponadto sektor bankowy ma obecnie bardzo wysokie wyposażenie kapitałowe i wysoką płynność, do czego przyczyniły się działania NBP i obniżenie bufora ryzyka systemowego, zgodnie zresztą z rekomendacją Komitetu Stabilności Finansowej, któremu przewodniczy prezes NBP. Dlatego też przy obecnym poziomie stóp procentowych banki nie napotykają na ograniczenia w rozwoju akcji kredytowej, co zresztą jest widoczne w danych monetarnych. Wyraźnie obniżyły się natomiast kredyty obrotowe dla przedsiębiorstw i kredyty dla przedsiębiorców indywidualnych, ale to nie może dziwić w sytuacji ograniczenia aktywności oraz zasilenia potężną pulą środków z programów wsparcia, w tym zwłaszcza w ramach tarczy finansowej.

Drugim argumentem wysuwanym przez przedstawicieli sektora bankowego jest to, że niskie stopy mogą powodować tzw. bańki na rynkach aktywów. Oceny formułowane przez Komitet Stabilności Finansowej nie wskazują jednak, aby takie ryzyko się pojawiło. Na rynku nieruchomości nie narastają obecnie nierównowagi, które mogłyby stanowić zagrożenie dla stabilności makroekonomicznej lub finansowej. Jednocześnie doświadczenia banków centralnych wskazują, że gdyby takie ryzyko się pojawiało w przyszłości, to adekwatnym narzędziem do jego ograniczania byłaby polityka makroostrożnościowa.

Podsumowując, choć niższe stopy procentowe krótkookresowo obniżają wyniki banków realizowane na marży odsetkowej oraz wymuszają na sektorze dostosowania, to nie prowadzą do ograniczenia podaży kredytu ani do wystąpienia zagrożeń dla stabilności systemu finansowego. Jednocześnie niskie stopy procentowe – wraz z innymi działaniami podjętymi przez NBP – wspierają polską gospodarkę. Szybka i zdecydowana reakcja NBP na obecny kryzys była adekwatna. Reakcja ta wpisuje się w działania stosowane przez wiodące banki centralne na świecie. To, że recesja w polskiej gospodarce będzie słabsza niż w wielu krajach Europy, jest w istotnej mierze także zasługą polityki pieniężnej prowadzonej przez NBP.

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 18 września 2020 r.

Tekst Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego dla „Dziennika Gazety Prawnej”

NBP łagodzi skutki pandemii i utrzymuje stabilność polskiego pieniądza

Obecny czas jest wyzwaniem dla nas wszystkich. Wierzę głęboko, że Polacy po raz kolejny pokażą, że w trudnych momentach potrafimy się mobilizować i podejmować wspólnie właściwe działania. Odpowiedzialna postawa wszystkich, którzy ograniczyli bezpośrednie kontakty oraz stosują się do zaleceń administracyjnych związanych z pandemią, daje nadzieję, że wyjdziemy z tego mocniejsi. Na pierwszej linii frontu są dziś lekarze i pracownicy służby zdrowia, którzy chronią zdrowie i życie Polaków. Ważni są pracownicy firm, dzięki którym dostarczana jest żywność i inne niezbędne produkty. Cichymi bohaterami są osoby pełniące opiekę nad dziećmi, wspierające osoby starsze i niepełnosprawne. Wreszcie, na szacunek zasługują wszyscy ciężko pracujący Polacy, borykający się z wieloma trudnościami, których nikt nie mógł jeszcze niedawno przewidzieć.

Bank centralny robi swoje

Narodowy Bank Polski, choć dla niektórych niezauważony, podejmuje także bardzo wiele działań, których celem jest złagodzenie problemów gospodarczych będących skutkami pandemii. Po pierwsze, zapewniamy niezakłócone działanie systemu płatniczego, co jest podstawą funkcjonowania gospodarki. Po drugie, zaopatrujemy Polaków w gotówkę, na którą w okresie niepewności jest większe zapotrzebowanie. Po trzecie, dokonujemy silnego poluzowania polityki pieniężnej, co będzie ograniczało ryzyko, że pandemia i związana z nią globalna recesja przerodzi się w kryzys gospodarczy i zniweczy lata wysiłku włożonego w budowanie polskiego sukcesu gospodarczego. Wreszcie po czwarte, dbamy o wartość polskiego pieniądza.

Dziś mamy dużą niepewność dotyczącą wpływu pandemii na aktywność gospodarczą na świecie i w Polsce. Nie ma jednak wątpliwości, że w krótkim okresie przyczyni się ona do silnego spadku PKB następującego równocześnie w wielu gospodarkach. To koszt, którego nie sposób uniknąć, gdyż bez jego poniesienia mielibyśmy znacznie większą liczbę ofiar śmiertelnych oraz przeciążenie systemów opieki zdrowotnej, o czym przekonują się dziś boleśnie niektóre kraje. W efekcie ryzykowalibyśmy jeszcze większe szkody gospodarcze w dłuższym okresie. Nie oznacza to jednak, że polityka gospodarcza może czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Wręcz przeciwnie, konieczne jest podejmowanie wyprzedzających, a jednocześnie właściwie ukierunkowanych działań, które złagodzą negatywne skutki ekonomiczne epidemii, zapobiegną zatorom płatniczym, upadłościom firm, zwolnieniom pracowników oraz trwałemu obniżeniu potencjału wytwórczego. Wreszcie, polityka gospodarcza, w tym przede wszystkim pieniężna, musi zapobiec ryzyku deflacji, szkodliwej dla długofalowego wzrostu gospodarczego, której widmo już dziś rysuje się na horyzoncie światowej gospodarki.

Dlatego też w wielu krajach, podobnie jak w Polsce, uruchamiane są programy fiskalne o znacznej skali, mające na celu utrzymanie płynności przedsiębiorstw, ochronę miejsc pracy oraz wsparcie finansowe gospodarstw domowych, które utraciły źródła dochodów. Programy te należą do domeny rządów i polityki fiskalnej, która musi odgrywać główną rolę w łagodzeniu negatywnych skutków ekonomicznych epidemii. Jednocześnie banki centralne podejmują działania polegające na łagodzeniu polityki pieniężnej oraz zwiększeniu płynności sektora bankowego.

Niskie stopy, stabilny złoty

NBP był jednym z pierwszych banków centralnych w Europie, który zareagował wyprzedzająco na oczekiwane pogorszenie sytuacji gospodarczej i już od połowy marca br. rozpoczął działania wspierające polską gospodarkę. Bardzo szybko zdaliśmy sobie bowiem sprawę z wyzwań, jakie pojawią się w związku z pandemią. Wiedzieliśmy także, że zwlekanie z działaniami może tylko powiększać straty oraz zwiększać potrzebę podejmowania jeszcze bardziej radykalnych działań w przyszłości.

Dlatego też szybko dwukrotnie obniżyliśmy stopy procentowe, łącznie o 1 pkt proc., przez co główna stopa procentowa NBP spadła do historycznie niskiego poziomu 0,5 proc. Efekt to natychmiastowe obniżenie rat kredytowych i kilka miliardów złotych zaoszczędzone przez polskie gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.

Warto podkreślić, że mimo obniżenia stóp, kurs złotego pozostał stabilny, a jego niewielkie osłabienie wobec głównych walut przed kilkoma tygodniami wynikało wyłącznie z globalnego wzrostu awersji do ryzyka dotyczącego praktycznie wszystkich walut. Co ważne, wynikająca z obniżenia stóp poprawa budżetów zadłużonych gospodarstw domowych będzie trwała, w odróżnieniu od oferowanego przez większość banków zawieszania spłaty kredytów na okres 3–6 miesięcy, które nie oznacza jego umorzenia, a jedynie przesunięcie w czasie. Obniżka stóp oznacza niższe raty nie tylko dziś, ale także po okresie tzw. wakacji kredytowych. Przekłada się też na obniżenie kosztów działalności przedsiębiorstw oraz niższe rentowności obligacji skarbowych, a przez to oszczędności na kosztach obsługi długu publicznego. Zwiększa to przestrzeń dla finansowania działań rządu w walce z pandemią, w tym kosztu zaopatrywania służb medycznych w niezbędne produkty.

Korzyści ze skupu papierów wartościowych

NBP wprowadził po raz pierwszy od początku transformacji program skupu aktywów finansowych. Od miesiąca skupujemy obligacje Skarbu Państwa na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku. Jest to w pełni zgodne z Założeniami polityki pieniężnej oraz mandatem banku centralnego wynikającym z europejskich i krajowych uwarunkowań prawnych dotyczących banków centralnych, w tym z Konstytucją oraz Traktatem o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Celem skupu papierów wartościowych jest zmiana długoterminowej struktury płynności w sektorze bankowym oraz zachowanie płynności rynku wtórnego tych papierów wartościowych. Skup aktywów wzmacnia także wpływ obniżenia stóp procentowych NBP na gospodarkę. Ogranicza on bowiem tzw. krzywą rentowności, czyli rentowności obligacji skarbowych, które bez interwencji ze strony NBP znalazłyby się pod silną presją ze względu na istotne zwiększenie potrzeb pożyczkowych państwa oraz wysoką niepewność. Biorąc pod uwagę, że krzywa ta wpływa bezpośrednio lub pośrednio na koszt finansowania dla wszystkich sektorów – w tym na marże i oprocentowanie kredytów w bankach – skup papierów wartościowych przeciwdziała tzw. procyklicznemu zacieśnieniu warunków finansowania dla wszystkich podmiotów w gospodarce, w tym gospodarstw domowych i firm. Powiem więc jasno, bez skupu papierów skarbowych – mimo obniżenia stóp procentowych NBP – groziłoby nam zacieśnienie warunków finansowych dla wszystkich, co pogłębiłoby spadek popytu w gospodarce, utrwaliło dekoniunkturę i ostatecznie doprowadziło do nadmiernego spadku dynamiki cen.

Pamiętajmy jednak, że NBP nie może bezpośrednio finansować podmiotów sektora publicznego, obejmować ich obligacji na rynku pierwotnym, czy też udzielać im kredytu. Byłoby to nie tylko niezgodne z polskim porządkiem prawnym i Traktatem o Funkcjonowaniu UE, ale także prowadziłoby do utraty zaufania inwestorów i zwykłych ludzi do wartości polskiego pieniądza. Dlatego, dokonując zakupów papierów wartościowych na rynku, musimy także dbać o ograniczenie ryzyka finansowego i właściwą jakość nabywanych aktywów.

Miliardy dla gospodarki

Do dnia dzisiejszego NBP przeprowadził cztery operacje skupu skarbowych papierów wartościowych na rynku wtórnym (19, 23, 26 marca oraz 16 kwietnia 2020 r.), w efekcie zasilając banki na kwotę prawie 55 mld zł. Jednocześnie 17 marca br. NBP obniżył stopę rezerwy obowiązkowej z 3,5 do 0,5 proc., przez co pod koniec bieżącego miesiąca uwolnione zostanie kolejne 42 mld zł płynności banków. W sumie zatem w wyniku działań NBP banki zostały zasilone kwotą prawie 100 mld zł. Na tym nie koniec, gdyż operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych na wtórnym rynku będą kontynuowane, a z przetargu na przetarg rozszerzana jest lista obligacji będących przedmiotem operacji. Co więcej, zgodnie z decyzją Rady Polityki Pieniężnej z 8 kwietnia br. zakupem będą dodatkowo objęte także obligacje gwarantowane przez Skarb Państwa oraz bony skarbowe.

Dodatkowo, w ramach podstawowych operacji otwartego rynku, NBP emituje co tydzień bony pieniężne na kwotę rzędu 80 mld zł. Są to nadwyżki środków utrzymywanych przez banki na rachunkach w NBP ponad poziom wymaganej rezerwy obowiązkowej. Środki te potencjalnie również mogłyby zostać wykorzystane przez banki do finansowania gospodarki. Kolejnym źródłem płynności dla banków może być wykorzystanie wdrożonych 16 marca br. operacji repo. Wartość zabezpieczeń dla tych operacji w systemie bankowym według danych na koniec lutego br. przekracza 340 mld zł.

Biorąc pod uwagę kluczową rolę kredytu dla finansowania działalności przedsiębiorstw, NBP uruchomił program kredytu wekslowego. Kredyt ten stanowi korzystne i bardzo tanie źródło refinansowania kredytów udzielanych przedsiębiorcom przez banki, wspierając tym samym utrzymanie stabilnego i taniego finansowania dla sektora przedsiębiorstw.

Tak więc już teraz NBP zasilił banki w środki wystarczające do wspierania przeciwdziałania skutkom epidemii, a możliwe jest jeszcze nawet kilkukrotne zwiększenie skali tego finansowania. Zatem płynności na finansowanie działań antykryzysowych na pewno nie brakuje i nie zabraknie. Po stronie rządu oraz sektora bankowego leży jednak zadanie ich odpowiedniego wykorzystania, tak by trafiły do uczciwych przedsiębiorców i gospodarstw domowych. Do tych wszystkich, którzy z powodów przez siebie niezawinionych stanęli wobec trudnej sytuacji gospodarczej.

Potrzeba wspólnego działania

Obecne działania NBP to ogromna inwestycja, która ma umożliwić polskiej gospodarce jak najszybszy powrót do normalnego funkcjonowania po okresie pandemii, a przez to uchronić nas przed jej wtórnymi efektami, w tym nadmiernym spadkiem dynamiki cen oraz ryzykiem deflacji. Inwestycja, która będzie skuteczna tylko wtedy, jeśli będzie uzupełniona przez równoczesne i odpowiednie działanie wszystkich podmiotów odpowiedzialnych za politykę gospodarczą i finansową, w tym rządu i banków komercyjnych.

Sektor bankowy nie może dziś zasłaniać się problemami z brakiem płynności lub wyposażeniem w kapitał, albowiem wymogi w tym zakresie także zostały poluzowane. Polski rząd, dzięki obniżeniu stóp procentowych oraz zwiększeniu płynności sektora bankowego, a także dzięki skupowi obligacji na dużą skalę, ma dziś zapewnioną dużą przestrzeń do bezpiecznego i płynnego finansowania działań antykryzysowych. Dla powodzenia tej inwestycji kluczowe jest jednak szybkie wprowadzenie działań przez wszystkie zaangażowane podmioty, a jednocześnie na wystarczającą skalę. Należy też przy tym oczywiście pamiętać, by ograniczać ryzyko nadużyć lub kierowania pieniędzy podatników do nieuczciwych przedsiębiorców.

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 20 kwietnia 2020 r.

Wypowiedź Prezesa NBP, Prof. Adama Glapińskiego dla Polskiej Agencji Prasowej

Rozprzestrzeniająca się epidemia koronawirusa to przede wszystkim zagrożenie zdrowia publicznego. Dlatego bardzo dobrze, że rząd podejmuje zdecydowane i wyprzedzające działania, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa i ryzyko zarażania kolejnych osób. Będzie bardzo dobrze, jeśli Polacy w najbliższym czasie pozostaną w domach i radykalnie ograniczą bezpośrednie kontakty z innymi ludźmi.

Oczywiście takie działania będą powodowały krótkotrwałe zaburzenia gospodarcze, bo części osób będzie trudniej pracować, część firm ograniczy sprzedaż, spadnie popyt na ich produkty, a także mogą się pojawić problemy z tzw. łańcuchem dostaw, szczególnie gdyby zaburzony był częściowo transport międzynarodowy. Jednak takie działania, choć krótkookresowo dotkliwe, długofalowo będą korzystne, bo ograniczą straty zdrowia i życia ludzi, i tym samym będą także korzystne dla gospodarki.

Mamy świadomość, że sytuacja przedsiębiorstw pogorszy się. Szczególnie będzie to dotyczyć transportu i części usług. Niekorzystnie będzie na nas oddziaływać także istotne pogorszenie koniunktury w otoczeniu naszej gospodarki, zwłaszcza w strefie euro. Dlatego też należy szybko podjąć działania zmniejszające obciążenia dla przedsiębiorstw i osób, których dotknie spadek dochodów, albowiem przynajmniej przejściowo znajdą się oni w trudnej sytuacji.

Obecnie zakłada się, że wpływ rozprzestrzeniania się koronawirusa na gospodarkę będzie przejściowy i skoncentrowany głównie w pierwszym i drugim kwartale br. Przewidywania te obarczone są jednak znaczną niepewnością, bo trudno określić, jak szybko uda się opanować epidemię i jakim kosztem.

Głównym kanałem oddziaływania epidemii na gospodarkę światową, ale też krajową jest spadek popytu na usługi transportowe, turystyczne i z zakresu szeroko rozumianej rekreacji i kultury. Ograniczona może zostać działalność niektórych firm w wyniku przymusowej kwarantanny pracowników lub też ich konieczności pozostania w domu, m.in.
w związku z koniecznością opieki nad dziećmi. Dodatkowymi kanałami wpływu koronawirusa na gospodarki poszczególnych krajów jest pogorszenie nastrojów podmiotów prowadzące do ograniczenia zakupów towarów nieżywnościowych oraz zakłócenia globalnych sieci podaży oraz inwestycji przedsiębiorstw.

Narodowy Bank Polski uważnie przygląda się sytuacji i analizuje potrzebę ewentualnych działań. Operacyjnie obecnie najważniejsze jest sprawne działanie systemu płatniczego oraz płynne dostarczanie gotówki. Oba te zadania są realizowane bez zakłóceń. Nie ma żadnego ryzyka, że gotówki zabraknie. Obecnie jest ona dostarczana do banków komercyjnych na bieżąco, w całym kraju, bez żadnych opóźnień i ograniczeń. Z powodu zwiększonych wypłat klientów,
w niektórych miejscach, mogą występować chwilowe opóźnienia w dostawie gotówki z centrów logistycznych banków komercyjnych i firm obsługujących gotówkę, ale nie ma mowy o jakichkolwiek trwałych problemach. Jednocześnie nie ma żadnych zaburzeń w działaniu systemu płatniczego, który funkcjonuje sprawnie i efektywnie.

Bank centralny monitoruje także na bieżąco rozwój sytuacji w gospodarce i na krajowym rynku finansowym. Mimo silnych zawirowań na światowych rynkach, złoty pozostaje stabilny i relatywnie niewiele się osłabił. Podobnie niskie są rentowności polskich obligacji. Jest to związane z dobrymi fundamentami polskiej gospodarki, brakiem nierównowag i pozytywną oceną polskiej polityki makroekonomicznej przez inwestorów.

Główne banki centralne łagodzą obecnie politykę pieniężną obniżając stopy, a niektóre także poprzez operacje zasilające w płynność banki oraz zwiększenie skupu aktywów. W Polsce banki nie mają problemów płynnościowych. Jednak NBP monitoruje sytuację i gdyby była taka potrzeba, jesteśmy gotowi do odpowiednich działań. Moim zdaniem Rada Polityki Pieniężnej powinna już teraz wesprzeć gospodarkę obniżając stopy procentowe.

Jednocześnie banki powinny umożliwić kredytobiorcom odroczenie spłat zobowiązań w razie spadku dochodów, który
z pewnością dotknie część ich klientów. Obniżenie stóp to natychmiastowy i bezpośredni sposób obniżenia kosztów zaciągniętych zobowiązań kredytowych. Jest to więc ulga dla wszystkich zadłużonych.

Zmianami stóp procentowych nie zapobiegniemy zaburzeniom po stronie podaży, ani nie sprawimy, że w krótkim okresie wzrośnie w gospodarce popyt, ale obniżymy obciążenia wynikające z istniejących zobowiązań i wspomożemy budżety firm i gospodarstw domowych, a także obniżymy koszty obsługi długu publicznego. Brak takich działań mógłby pogłębić problemy, które w sposób nieunikniony spowoduje rozprzestrzenianie się koronawirusa oraz pogorszenie nastrojów, które już następuje.

Jednocześnie spadek popytu na usługi i towary nieżywnościowe oraz silne obniżenie się cen surowców na rynkach światowych sprawią, że inflacja będzie się w najbliższych kwartałach obniżać i kształtować poniżej naszych dotychczasowych oczekiwań. Dlatego będę proponował Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie stóp procentowych NBP.

Podobnie jak w innych krajach, w obecnych warunkach kluczowa jest jednak także reakcja ze strony polityki fiskalnej. Jestem przekonany, że celem polityki fiskalnej – podobnie jak polityki pieniężnej – powinno być złagodzenie skutków strat gospodarczych z związanych z epidemią oraz stosowanymi nadzwyczajnymi środkami, której mają wyhamować jej rozprzestrzenianie się.

13 marca 2020 r.

„RPP powinna ściąć stopy niemal do zera i wdrażać kolejne instrumenty niestandardowe - J. Borowski, CA (wywiad)”

Istnieje szereg argumentów za dalszym luzowaniem polityki pieniężnej przez RPP - sytuacja kursowa, perspektywy dla inwestycji, konsumpcji i inflacji, duży obszar niepewności co do wygasania pandemii – powiedział PAP Biznes główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, Jakub Borowski. Jego zdaniem, RPP mogłaby uruchomić „zielone” TLTRO i tanie pożyczki dla MŚP.

„Zaczynając od kwestii kursowych, mimo bezprecedensowej skali wstrząsu gospodarczego kurs złotego umacnia się i zbliża do poziomów sprzed wprowadzenia lockdownu, przy czym wcześniejsze osłabienie złotego nie było znaczące i (…) nie obserwowaliśmy wyprzedaży polskich obligacji w takiej skali jak w 2008 i 2009 r. Wówczas mieliśmy do czynienia z silnym odpływem kapitału i z bardzo silną deprecjacją kursu złotego, która częściowo była korektą po jego silnym przewartościowaniu przed kryzysem” – powiedział Borowski.

Jak wskazał, w Polska weszła w obecny kryzys bez przewartościowania PLN i przy dobrze zrównoważonej gospodarce – zarówno pod kątem równowagi makroekonomicznej, jak i zadłużenia sektora finansów publicznych. W związku z tym, dodał Borowski, nie doszło do silnego wzrostu premii za ryzyko przypisywanego polskiej gospodarce, a odpływu kapitału z polskiego rynku długu nie było, ponieważ za długim końcu krzywej rentowności sytuację stabilizował NBP.

„Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że przy gigantycznym, symetrycznym na poziomie globalnym wstrząsie i wyraźnym złagodzeniu krajowej polityki przez obniżki stóp procentowych i prowadzeniu operacji strukturalnych na rynku długu, deprecjacja złotego jest nieznaczna, w zasadzie bez znaczenia z punktu widzenia gospodarki” – uważa ekonomista Credit Agricole.

„Wniosek jest taki, że kanał kursowy zadziałał słabo, a w przypadku małej gospodarki otwartej kurs walutowy jest ważnym elementem stabilizowania koniunktury. Biorąc pod uwagę silne powiązania Polski w ramach łańcuchów dostaw, oddziaływanie deprecjacji kursu na eksport netto i zagregowany popyt będzie ograniczone. To jest bardzo ważna przesłanka za łagodzeniem polityki pieniężnej - by kanał kursowy pomógł gospodarce deprecjacja musi być znacząca i trwała” – dodał.

Borowski zauważa, że rynek wycenia jeszcze obniżkę stóp procentowych w Polsce do poziomu nieznacznie powyżej zera, więc jeżeli RPP nie dokona takiego kroku, jego zdaniem, będzie to dodatkowy czynnik działający na korzyść umocnienia kursu.

Ekonomista Credit Agricole jako jedyny z 20 ankietowanych przed zaplanowanym na 28 maja posiedzeniem RPP przez PAP Biznes ekonomistów prognozuje, że Rada obniży w maju referencyjną stopę procentową o 45 pb do 0,05 proc. Spośród ankietowanych, dalszego cięcia stóp procentowych w 2020 r. w Polsce spodziewają się jeszcze jedynie ekonomiści Goldman Sachs (w czerwcu, również o 45 pb.). 18 ośrodków spodziewa się stabilizacji stóp do końca 2020 r., a 17 nie spodziewa się zmian stopy referencyjnej do końca 2021 r.

Niekorzystne perspektywy inwestycji koncumpcji przemawiają za obniżką

Za obniżką stóp procentowych przemawiają, zdaniem Borowskiego, także niekorzystne perspektywy inwestycji i konsumpcji.

„Patrząc na badania koniunktury za kwiecień - oceny przyszłej sytuacji finansowej i oczekiwanej sprzedaży - dla trzech głównych sektorów: przetwórstwa przemysłowego, usług i budownictwa widać załamanie, przy niewielkim odbiciu w maju, ale do poziomów znacząco niższych niż przed szokiem. Dokładając do tego znaczące obniżenie stopnia wykorzystania mocy wytwórczych nie ma powodu oczekiwać, że w tym roku obserwować będziemy wzrost inwestycji przedsiębiorstw. Osobiście spodziewam się ich załamania w II połowie roku. Przyczyni się też do tego silny spadek inwestycji publicznych - w APK zakłada się ich spadek o ok. 4 proc. - co będzie miało także negatywny wpływ na inwestycje przedsiębiorstw, ze względu na wzajemne sprzężenia” – powiedział ekonomista.

„Mamy także bardzo trudne otoczenie makroekonomiczne. Spadki PKB u głównych partnerów handlowych Polski są bardzo głębokie, w przyszłym roku nie należy spodziewać się odbicia w skali, które zniwelowałby tegoroczny spadek aktywności. Wobec tego, w średnim terminie perspektywy odbicia polskiego eksportu nie są optymistyczne, co będzie z kolei ograniczać inwestycje i przepływy kapitału” - dodał.

Borowski ocenia, że rządowe programy antykryzysowe nie pomogą w odbudowie inwestycji.

„Rządowe pakiety antykryzysowe okazały się skutecznym instrumentem hibernowania zatrudnienia i stabilizowania sytuacji firm na trudny okres spadku popytu w najbliższych kwartałach. Natomiast tarcze, antykryzysowa i finansowa, nie są instrumentami stymulowania inwestycji. (…) To są środki na przetrwanie, a nie na ekspansję firm. W takiej sytuacji widać potrzebę dalszego łagodzenia polityki pieniężnej celem wspierania inwestycji” – powiedział ekonomista.

Kolejnym negatywnym czynnikiem niepewności dla klimatu inwestycyjnego jest, zdaniem Borowskiego, duża niepewność co do wygasania epidemii.

„W Polsce mamy utrzymujący się na stałym poziomie, o 300-400 osób, dzienny przyrost nowych zarażonych. Można oczekiwać II fali epidemii na jesieni, przedstawiciele WHO sygnalizują ryzyko utrzymującej się przez 5 lat niekontrolowanej pandemii, nie wiadomo kiedy powstanie szczepionka. Dla mnie są to istotne informacje, ponieważ żeby planować nakłady inwestycyjne firmy muszą mieć jasną perspektywę na najbliższe kwartały, a obecnie jej nie mają. Jeżeli istnieje niezaniedbywalne prawdopodobieństwo drugiego lockdownu, to wpływ tego stanu rzeczy na inwestycje musi być negatywny” – powiedział.

Zmiana sytuacji na rynku pracy rzutująca na perspektywy konsumpcji również jest, według Borowskiego, przesłanką za dalszym luzowaniem polityki monetarnej.

„Choć (…) od początku prognozowaliśmy, że bezrobocie nie będzie dwucyfrowe, więc nie musimy dziś rewidować prognoz – to i tak szacujemy, że ok. 540 tys. osób starci pracę z powodu epidemii (prognozowany przez nas wzrost bezrobocia do ok. 9 proc. na koniec września). Skutkiem będzie zachwianie relacji na linii pracownik-pracodawca – na niekorzyść silnej przed szokiem pozycji negocjacyjnej pracownika. Do tego presja płacowa będzie znacznie niższa, czego preludium widzieliśmy w zaskakująco słabych danych o płacach w kwietniu. Oznacza to, że będziemy bardzo szybko, z ryzykiem w dół, schodzić z 7-proc. dynamiki płac z I kw., więc jest to dodatkowe ryzyko dla konsumpcji” – powiedział.

„Podwyższone bezrobocie utrzymujące się przez dłuższy czas, wyhamowanie dynamiki płac, ujemna konsumpcja i dynamika PKB utrzymujące się do I kw. 2021 r. - to jest otoczenie, które wymaga działań ze strony polityki monetarnej. Polityka monetarna, patrząc od strony konwencjonalnej, została złagodzona nieznacznie – 100 pb cięcia nie ma znaczącego wpływu na sytuację gospodarczą. Łagodzenie musi być większe” – dodał.

Tendencje inflacyjne również przemawiają za dalszym luzowaniem

Według prognozy Credit Agricole spadek PKB w 2020 r. wyniesie 3,8 proc., przy czym według Borowskiego, „znacznie gorsze” od oczekiwań dane makro za kwiecień wskazują na ryzyko w dół dla tej prognozy, co przekłada się na sytuację inflacyjną.

„W przyszłym roku odbijamy, ale skala tego odbicia będzie większa niż głębokość tegorocznego spadku, co oznacza wciąż ujemną lukę popytową. Znajdzie odzwierciedlenie w tendencjach inflacyjnych i powinno skłonić do dalszego luzowania polityki monetarnej. Zakładamy inflację średnioroczną w 2021 r. na poziomie 2,7 proc, ale podbijać ją będą głównie ceny paliw – bez kontrybucji tej kategorii inflacja będzie znacznie niższa. Prognozujemy, że w I poł. 2021 r. inflacja bazowa będzie nieznacznie wyższa od zera. To oznacza, że bank centralny może oczekiwać wyhamowania tendencji inflacyjnych w najbliższych kwartałach, co jest podstawowym argumentem za łagodzeniem polityki pieniężnej” – powiedział.

Oprócz cięcia stóp potrzeba taniego finansowania dla firm

Borowski „liczy się” z tym, że NBP nie obniży stóp proc. na najbliższym posiedzeniu, jednak - jego zdaniem - konieczne jest dalsze luzowanie polityki pieniężnej – ścięcie stóp proc. w okolice zera i kolejne niekonwencjonalne działania, których celem powinno być pobudzenie inwestycji i poprawa klimatu inwestycyjnego.

Dodaje, że zejście ze stopami do zera „nie zmieni istotnie sytuacji”, więc nie ma większego znaczenia, czy RPP dokona tego w maju, czy w lipcu, przy czym im szybciej to uczyni, tym lepiej.

Ekonomista dostrzega dwa obszary niekonwencjonalnego luzowania w polskich warunkach.

„Po pierwsze, zastosowanie programu typu +Funding for growth+, który z powodzeniem zastosował na swoim gruncie Bank Węgier. Polegał on na udostępnianiu bankom finansowania po bardzo niskiej stopie procentowej, które to środki banki udostępniały małym i średnim przedsiębiorstwom. Nawet jeżeli firmy nie przeznaczały pożyczek na inwestycje, to służyły one refinansowaniu istniejących zobowiązań, co poprawiało ich sytuację finansową” – powiedział.

„Ponadto warto zastanowić się, w jaki sposób użyć niekonwencjonalnej polityki pieniężnej do sfinansowania zielonych inwestycji w Polsce. NBP mógłby udzielać bankom komercyjnym finansowania po ujemnej stopie, z przeznaczeniem konkretne zielone projekty. Można to nazwać „zielonym TLTRO”. Taki instrument realizowałby wiązkę celów: pozwoliłby zwiększyć inwestycje i przysłużyłby się zmianie miksu energetycznego” – dodał.

Zdaniem Borowskiego, działania niekonwencjonalne, które NBP do tej pory podjął, nie służyły pobudzaniu wzrostu gospodarczego i inflacji jako takiej, a jedynie stworzyły rządowi i jego agendom (PFR i BGK) „komfortowe” warunki do pożyczania pieniędzy.

„To się oczywiście udało – rentowność 10-letnich obligacji jest zbliżona do poziomu sprzed epidemii, różnica w oprocentowaniu polskich i niemieckich obligacji wyraźnie się obniżyła. Natomiast nie jest to +kanoniczne+ luzowanie ilościowe. QE mamy wtedy, gdy używamy tego narzędzia do pobudzenia wzrostu gospodarczego i podniesienia inflacji, gdy konwencjonalne narzędzia zostały wyczerpane, a w Polsce można jeszcze zejść ze stopami do zera” – powiedział.

Ekonomista ocenia, że tak długo jak doświadczenia międzynarodowe związane z realizacją polityki ujemnych nominalnych stóp procentowych są mieszane i krańcowe korzyści z tytułu obniżania stóp poniżej zera są malejące, w polskich warunkach istnieje przestrzeń do innych działań.

„Ujemne stopy widziałbym jedynie w bezpośrednim finansowaniu dla banków, z przeznaczeniem na konkretne inwestycje. Bank centralny będzie się starał unikać sytuacji, w której krótkoterminowe stopy procentowe będą ujemne. Przy cięciu stóp proc. o 45 pb., jak prognozujemy, stawka POLONIA utrzymywałaby się nieznacznie powyżej zera” – dodał.

Rafał Tuszyński, PAP Biznes, 28.05.2020, 06:45, Warszawa

„NBP zatrzymuje kryzys”, tekst Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego dla „Dziennika Gazety Prawnej”

„Narodowy Bank Polski zatrzymuje kryzys”

Pandemia COVID-19 miała w ostatnich miesiącach przemożny wpływ na życie wszystkich Polaków. Mimo złagodzenia obostrzeń jeszcze przez jakiś czas pozostanie ona elementem naszej codzienności. Podobnie zresztą wygląda sytuacja w niemal wszystkich krajach na świecie. Obecnie – oprócz globalnego wyścigu o wynalezienie leku i szczepionki na COVID-19 – prawie wszędzie toczy się także walka o ograniczenie ekonomicznych skutków pandemii i miejsce w post-pandemicznym świecie.

Skutki obecnego szoku nie będą we wszystkich gospodarkach takie same. Można się spodziewać, że zadziałają podobne mechanizmy, jak w przypadku choroby człowieka: osoba z wyższą odpornością, która w dodatku po zachorowaniu stosuje odpowiednie leczenie, przejdzie chorobę łagodniej i z mniejszym uszczerbkiem dla zdrowia niż mniej odporny lub mniej odpowiedzialny pacjent. Podobnie gospodarki o silniejszych fundamentach ekonomicznych, które w dodatku zareagowały na pandemię szybkimi i odpowiednio ukierunkowanymi działaniami z zakresu polityki gospodarczej, poniosą niższe koszty ekonomiczne i szybciej wrócą na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Z tego punktu widzenia polska gospodarka wypada bardzo dobrze. Mamy szansę przejść przez pandemiczny szok w łagodniejszy sposób niż wiele innych krajów, co potwierdzają prognozy wielu ośrodków. Wynika to po części z naturalnych cech Polaków, takich jak zaradność, przedsiębiorczość oraz umiejętność reagowania na sytuacje kryzysowe. Przede wszystkim jednak przed pandemią w polskiej gospodarce nie narosły nierównowagi makroekonomiczne, co czyniło ją bardziej odporną na szoki. Wreszcie, negatywny wpływ pandemii został ograniczony przez zdecydowane działania fiskalne oraz bezzwłoczne poluzowanie polityki monetarnej przez Narodowy Bank Polski. Działania te łagodzą wpływ zaburzeń na bieżącą sytuację finansową gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, co już teraz ma kluczowe znaczenie dla milionów Polaków. A krótkoterminowe efekty realizowanych programów, w tym Tarczy Antykryzysowej, będą miały implikacje dla sytuacji polskiej gospodarki także w dłuższej perspektywie. Są one konieczne, by nie dopuścić do utrwalenia się negatywnych skutków pandemii i aby stworzyć warunki do szybkiej odbudowy aktywności gospodarczej w kolejnych kwartałach, a ostatecznie zachować sukces polskiej gospodarki ostatnich lat.

Oczywiście, główną rolę w tych działaniach odgrywa rząd. Jednak realizacja programów rządowych nie byłaby możliwa bez zdecydowanych działań NBP, które wspierały ich sprawne finansowanie. Pomimo bezprecedensowego charakteru szoku NBP natychmiast rozpoznał ryzyka dla aktywności gospodarczej i stabilności cen związane z pandemią. Dlatego też już od połowy marca podjął szereg kroków nakierowanych na złagodzenie negatywnego wpływu pandemii na gospodarkę i – tym samym – ograniczenie ryzyka wystąpienia deflacji w Polsce. W efekcie NBP był pierwszym bankiem centralnym w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, który zasygnalizował poluzowanie polityki pieniężnej, a następnie konsekwentnie je realizował obniżając stopy procentowe, obniżając stopę rezerwy obowiązkowej banków oraz wdrażając program zakupu obligacji w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku.

Warto pamiętać, że bank centralny nie może bezpośrednio dostarczać środków finansowych polskim rodzinom i przedsiębiorstwom. To jest bowiem rolą rządu. Nie oznacza to jednak, że bank centralny nie wspierał Polaków w momencie wyraźnego pogorszenia koniunktury gospodarczej. To właśnie NBP podjął w ostatnich miesiącach wiele działań, które temu służyły i nadal będą służyć.

Po pierwsze, NBP wsparł miliony polskich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, obniżając trzykrotnie stopy procentowe, w tym główną stopę procentową łącznie o 1,4 pkt proc., do poziomu 0,1 procent. Takie szybkie i zdecydowane działania przełożyły się na poprawę sytuacji finansowej zadłużonych Polaków poprzez wyraźne obniżenie rat kredytowych. Skala związanych z tym oszczędności jest niebagatelna i wynosi wiele miliardów złotych.

Po drugie, obniżki stóp NBP działały w kierunku obniżenia rentowności obligacji skarbowych i tym samym obniżyły koszty obsługi długu publicznego. Dzięki temu możliwe stało się sfinansowanie podejmowanych przez rząd działań antykryzysowych bez nadmiernych kosztów dla polskich podatników. Oprócz obniżek stóp procentowych, na rentowności obligacji skarbowych – i w efekcie na koszty finansowania wszystkich sektorów gospodarki –dodatkowo wpływa rozpoczęty przez NBP na rynku wtórnym skup obligacji skarbowych oraz obligacji gwarantowanych przez Skarb Państwa. Skup aktywów zapobiegł wzrostowi rentowności obligacji skarbowych, który wystąpiłby w wyniku znacznego wzrostu ich podaży oraz podwyższonej awersji do ryzyka na rynkach finansowych. Co więcej, działanie to zapewnia płynność i drożność rynku obligacji, umożliwiając kolejne emisje.

Po trzecie, kroki podjęte przez NBP – w tym skup obligacji skarbowych i obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej banków – wraz z rekomendacją Komitetu Stabilności Finansowej dotyczącą zniesienia 3-procentowego bufora ryzyka systemowego, przyczyniły się do istotnego zwiększenia możliwości prowadzenia akcji kredytowej przez banki w czasie gospodarczych zawirowań. Dzięki temu bankom nie brakuje obecnie płynnych środków, ani kapitału by zapewnić polskim przedsiębiorcom i gospodarstwom domowym dostęp do finansowania czy inwestycji. NBP wprowadził dodatkowo także jeszcze jedno rozwiązanie, by umożliwić bankom niezakłócone finansowanie dla firm: program kredytu wekslowego. W ramach tego programu banki mogą pozyskać bardzo tanie refinansowanie kredytów udzielanych przedsiębiorcom.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy NBP podjął zatem bardzo daleko idące, w tym niestandardowe działania, które wsparły polską gospodarkę oraz służyły utrzymaniu stabilności cen. Zaburzenia związane z pandemią stanowiły bardzo silny negatywny szok dla dochodów przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Bez odpowiedniej reakcji polityki gospodarczej mogło to doprowadzić do fali bankructw i znacznego wzrostu bezrobocia, co z kolei istotnie zwiększałoby ryzyko utrwalenia się recesji. W takiej sytuacji wyraźnie wzrosłoby także ryzyko silnego spadku dynamiki cen, a w dłuższej perspektywie deflacji. NBP musiał więc podjąć kroki, by to ryzyko ograniczyć, albowiem wystąpienie deflacji spowodowanej spadkiem popytu byłoby bardzo niekorzystne dla rozwoju polskiej gospodarki, a także niespójne z realizacja celu inflacyjnego NBP. Obecnie inflacja kształtuje się zgodnie z celem inflacyjnym NBP, choć nieco powyżej 2,5%, spodziewamy się jednak, że w kolejnych kwartałach będzie się ona obniżać. To, że inflacja w Polsce nie jest obecnie tak niska, jak w wielu krajach UE, jest po części związane z relatywnie szybszą odbudową popytu. Zatem polityka pieniężna NBP sprzyja odbudowie aktywności w polskiej gospodarce, zapewniając jednocześnie realizacje naszego celu inflacyjnego w średnim okresie.

Czynnikiem, który mógłby stanowić dodatkowe wsparcie dla gospodarki i ograniczyć ryzyko deflacji byłoby silniejsze dostosowanie kursu złotego w reakcji na globalny wstrząs wywołany pandemią oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP. Warto przypomnieć, że na przestrzeni ostatnich dwóch dekad zmiany kursu walutowego były ważnym amortyzatorem globalnych wstrząsów, dzięki którym Polska osiągała lepsze wyniki gospodarcze, a wzrost gospodarczy był bardziej stabilny. Można ocenić, że w obecnych uwarunkowaniach słabszy kurs walutowy mógłby przyczynić się do nieco szybszego tempa ożywienia gospodarczego.

Efekty niektórych działań NBP są wyraźnie widoczne, bo wielu zadłużonych Polaków płaci dzięki nim niższe raty kredytowe. Ale skutków pozostałych kroków podjętych przez NBP część z nas nie dostrzega tak wyraźnie. Widzimy bowiem bezpośrednią pomoc finansową ze strony rządu, ale nie zawsze uświadamiamy sobie, że to NBP stworzył warunki umożliwiające ich sprawne finansowanie.

W końcu słyszymy często utyskiwania na straty, jakie banki będą ponosić w wyniku obniżenia stóp procentowych. Banki powtarzają, że obniżenie stóp procentowych przez NBP przyczynia się do zmniejszenia ich marży odsetkowej. To oczywiście prawda, ale nie cała prawda. Banki przemilczają bowiem, że obniżenie ich marż jest jednocześnie korzyścią dla kredytobiorców. Dlatego właśnie obniżki stóp zmniejszą koszty ryzyka kredytowego w bankach, bo dzięki niższym ratom kredytowym, a także ogólnie lepszej koniunkturze, więcej klientów utrzyma wypłacalność. Lepiej dla wszystkich, w tym zwłaszcza dla banków, aby kredytobiorcy płacili niższe raty odsetkowe, aniżeli mieliby stracić możliwość obsługiwania kredytu w ogóle.

Podsumowując, ostatnie miesiące były okresem nie tylko niestrudzonej walki o ludzkie zdrowie i życie, ale także walki rządów i banków centralnych o przyszłość ich gospodarek. W Polsce w tym zakresie zrobiono bardzo dużo, choć jeszcze za wcześnie by z pełnym przekonaniem ogłosić koniec problemów. Utrzymuje się nadal niepewność dotycząca dalszego przebiegu pandemii, a część firm jedynie w części i stopniowo przywraca działalność. Jest jednak prawdopodobne, że najgorsze za nami, a polska gospodarka szybko powróci na ścieżkę wzrostu. Jednak gdyby rzeczywistość zweryfikowała negatywnie nasze nadzieje, to NBP ma jeszcze przestrzeń do dalszych działań antykryzysowych, w tym dalszego poluzowania polityki pieniężnej. Dlatego chciałbym zapewnić, że NBP podejmuje i będzie podejmować w ramach swoich ustawowych zadań wszelkie konieczne działania, aby wspierać Polaków w walce z pandemicznym kryzysem. Jednocześnie będziemy nadal utrzymywać stabilność pieniądza, bez której niemożliwe jest funkcjonowanie nowoczesnej gospodarki rynkowej, ani tym bardziej jej rozwój.

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 31 lipca 2020 r.


[23-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 23.10.2020 r.
[16-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 16.10.2020 r.
[14-10-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 14.10.2020 r.
[09-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 9.10.2020 r.
[02-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 2.10.2020 r.
[30-09-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w X 2020 r.
[25-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 25 września 2020 r.
[21-09-2020] Aktywność kredytowa sektora przedsiębiorstw niefinansowych w Polsce w okresie COVID-19
[18-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 18 września 2020 r.
[16-09-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 16 września 2020 r.
[11-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 11 września 2020 r.
[04-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 4 września 2020 r.
[31-08-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w IX 2020 r.
[28-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 28 sierpnia 2020 r.
[21-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 21 sierpnia 2020 r.
[19-08-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 19 sierpnia 2020 r.
[14-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 14 sierpnia 2020 r.
[07-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 7 sierpnia 2020 r.
[31-07-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VIII 2020 r.
[31-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 31 lipca 2020 r.
[24-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 24 lipca 2020 r.
[24-07-2020] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 22.07.2020
[22-07-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 22 lipca 2020 r.
[17-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 17 lipca 2020 r.
[10-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 10 lipca 2020 r.
[08-07-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 8 lipca 2020 r.
[03-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 3 lipca 2020 r.
[30-06-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VII 2020 r.
[26-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 26 czerwca 2020 r.
[26-06-2020] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 24.06.2020 r.
[24-06-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 24 czerwca 2020 r.
[19-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 19 czerwca 2020 r.
[12-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 12 czerwca 2020 r.
[12-06-2020] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 10.06.2020
[10-06-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 10 czerwca 2020 r.
[05-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 5 czerwca 2020 r.
[01-06-2020] Ponad 7,4 mld zł z zysku NBP wpłynęło dziś do budżetu państwa
[29-05-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VI 2020 r.
[29-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 29 maja 2020 r.
[28-05-2020] Komunikat prasowy z posiedzenia RPP w dniu 28 maja 2020 r.
[27-05-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 27 maja 2020 r.
[22-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 22 maja 2020 r.
[20-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 20 maja 2020 r.
[15-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 15 maja 2020 r.
[15-05-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 13.05.2020 po korekcie
[13-05-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 13 maja 2020 r.
[12-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 12 maja 2020 r.
[08-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 8 maja 2020 r.
[05-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 5 maja 2020 r.
[30-04-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w V 2020 r.
[29-04-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 29 kwietnia 2020 r.
[27-04-2020] Komunikat ws. dnia rozliczenia operacji strukturalnej outright buy planowanej na 29 IV
[24-04-2020] Informacja na temat uwarunkowań prawnych oraz celów skupu papierów wartościowych przez NBP
[10-04-2020] NBP apeluje o powszechne akceptowanie płatności gotówkowych
[10-04-2020] Komunikat ws. uchwały nr 21/2020 Zarządu NBP dot. warunków udostępniania kredytu wekslowego
[08-04-2020] Narodowy Bank Polski od 10 kwietnia br. zaoferuje bankom kredyt wekslowy
[08-04-2020] Informacja po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej w dniu 8 kwietnia 2020
[30-03-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w IV 2020 r.
[25-03-2020] Kolejny przetarg w ramach operacji typu outright
[20-03-2020] Banknoty 500 zł. Można ich używać we wszystkich transakcjach gotówkowych w całej Polsce
[20-03-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP do końca III
[18-03-2020] NBP zasila na bieżąco banki w gotówkę
[17-03-2020] Komunikat prasowy z posiedzenia RPP w dniu 17 marca 2020 r.
[16-03-2020] Komunikat Zarządu NBP z dnia 16 marca 2020 r.

Stopy procentowe

Referencyjna 0,10
Lombardowa 0,50
Depozytowa 0,00
Redyskontowa weksli 0,11
Dyskontowa weksli 0,12

Kursy średnie

Tabela z dnia 2020-10-27
1 EUR4,5890
1 USD3,8860
1 CHF4,2742
1 GBP5,0607
100 JPY3,7150

Perspektywy makro

Dane miesięczne

Dane kwartalne

Wskaźniki i rynki

Zobacz również

Numizmatyka

Kontakt

Centrala NBP
ul. Świętokrzyska 11/21
00-919 Warszawa

tel. centr.:
22 185 10 00
e-mail: listy@nbp.pl
NIP: 525-000-81-98
REGON: 000002223
SWIFT: NBPL PLPW
Ta strona używa plików cookies, dzięki którym może działać lepiej.
Aby się dowiedzieć więcej o technologii cookies, proszę kliknąć tutaj: Polityka prywatności NBP »
Aby móc przeglądać zawartość, należy zaakceptować cookies z tej strony Akceptuję